Retrospekcja - Tenchu

Retrospekcja - Tenchu

No, wreszcie się zamknął. Witam zgromadzonych, to ja – Rikimaru, ale możecie mówić mi Riki. Pozbyłem się tego nudziarza i teraz opowiem Wam historię growych występów mojego klanu, rzetelnie i z pierwszej ręki. Pomysł przedstawienia naszych dziejów po raz pierwszy zaświtał w głowach programistów w latach dziewięćdziesiątych. Delegacja ze studia Acquire po raz pierwszy zawitała w naszym dojo w 1996, po paru miesiącach przybyła kolejna, i w końcu już trzecia pożyła na tyle długo, żeby przedstawić swoją propozycję mistrzowi klanu (przy okazji zabrali ze sobą ciała poprzednich delegatów, nasi strażnicy bywają nieco nerwowi…). A plan ich był zaiste diabolicznie szczwany – jako że przygotowywana była odświeżona odsłona klasycznej serii Metal Gear, opierającej się na cichej eliminacji lub omijaniu przeciwników, zamiast powszechnej wówczas w grach bezmózgiej jatki, włodarze Acquire postanowili ubiec klan Kojima i wydać własną grę, zgarniając jednocześnie tytuł pierwszej pełnoprawnej skradanki ówczesnej generacji konsol. Jak postanowili, tak zrobili.

Pierwsza część Tenchu (w wolnym przekładzie – Gniew Niebios), obdarzona podtytułem Stealth Assassins, ukazała się w 1998 roku na pierwszej PlayStation. Do występu w roli głównej wytypowano mnie – najzręczniejszego z zabójców klanu. W celu zachowania politycznej poprawności twórcy dorzucili jeszcze niejaką Ayame – na co dzień sympatyczną panią z księgowości w Acquire, którą przerobiono chybcikiem na zabójczynię. Cokolwiek, i tak wszyscy gracze wybierali mnie. Hmpf!

Tak czy siak, na grę składało się dziesięć misji, zazwyczaj sprowadzających się do zlikwidowania wyznaczonego indywiduum. Pomiędzy bohaterem a przyszłym denatem czyhały liczne niebezpieczeństwa, głównie patrolujący uliczki samuraje – niestanowiący wielkiego wyzwania dla skrytego w cieniu zabójcy, ale śmiertelnie groźni w otwartej walce. Grający miał za zadanie przekraść się niepostrzeżenie albo powybijać ich po cichu za pomocą zestawu pomysłowych gadżetów, takich jak gaz usypiający, czy zatruty ryż pozostawiany na ziemi do pożarcia przez strażników (samuraje to kretyni). Dość powiedzieć, że taka innowacyjna koncepcja rozgrywki spotkała się wówczas z bardzo ciepłym przyjęciem – wielu graczy doceniło konieczność bardziej wysublimowanego radzenia sobie z wrogami, choć byli i tacy, których półgodzinne zwisanie z dachu pagody zwyczajnie nudziło. Prostaki, no ale cóż… O gustach się nie dyskutuje, tylko dosypuje tym i owym truciznę do herbaty.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇