Retro - Wasteland

Retro - Wasteland

Nie trzeba jednak jakichś wielkich umysłów, by stwierdzić, że najprawdopodobniej wykończymy się sami, a co gorsza mamy do tego odpowiednie narzędzie – bombę atomową. Prawią o tym książki, niezliczone filmy z lat osiemdziesiątych i coraz częściej gry. Bum na wirtualne przygody na radioaktywnych pustyniach zaczął się dość niedawno, jednak pierwsza postapokaliptyczna produkcja liczy już 25 lat i – co najważniejsze – jest to tytuł wyjątkowy.

Wasteland zadebiutował na komputerach Apple i… Commodore 64 w 1986 roku, a dwa lata później mogliśmy cieszyć się nim również na PC. Fabuła zabierała nas do wyniszczonej wojną nuklearną Ameryki. Jako czteroosobowa grupa zwana Desert Rangers mieliśmy za zadanie zbadać dziwne anomalie, które nawiedzały okoliczne pustynie. Oczywiście całą związaną z tym intrygę poznawaliśmy w trakcie rozwiązywania tej tajemniczej zagadki i jak na tamte czasy był to kawał nieźle opowiedzianej historii.

W świat wyruszaliśmy czteroosobową drużyną, którą tworzyliśmy od podstaw. Oprócz imienia, płci i narodowości bohaterów losowaliśmy także ich statystyki oraz wybieraliśmy umiejętności, jakimi dana postać miała się posługiwać. Mogliśmy wykreować wspinającego się nożownika, włamywacza akrobatę czy trudniącego się hazardem sapera. Opcji było naprawdę sporo, a z każdą nową grą dało się przechodzić ją zupełnie inaczej.

W Wastelandzie poruszaliśmy się po widzianej z góry ogromnej mapie. Każdy nasz krok mógł wiązać się z napotkaniem jakiejś postaci czy trafieniem do ciekawej lokacji. Oczywiście tylko od nas zależało, co w danej chwili zrobimy. Mogliśmy zwiedzać okolicę w celu pokonania paru zbirów kręcących się nieopodal miasta, rekrutować dodatkowych członków do naszej grupy albo po prostu podążać za fabułą. Warto nadmienić, że zarówno dodatkowe uzbrojenie, jak i przedmioty dostawaliśmy tylko i wyłącznie w trakcie poznawania historii. Ich ilość była ograniczona, co zwiększało wartość każdego naboju, jaki wystrzeliliśmy w stronę wroga. Ponadto w grze nie istniały żadnego typu apteczki, a jedynym sposobem na uleczenie naszych kamratów było znalezienie lekarza, który dość wysoko cenił swoje usługi. Wielu mogłoby narzekać na takowe rozwiązania, lecz dodawało to tylko smaczku całemu postapokaliptycznemu światu, w jakim się znajdowaliśmy.

Jednak tym, co robiło największe wrażenie w grze, okazywała sama mechanika, jaką zaimplementowali twórcy. Wasteland był jedną z pierwszych produkcji, które nie restartowały naszych poczynań po wgraniu stanu zapisu. Przedmioty zostawały u tych sklepikarzy, którym je sprzedaliśmy, zabici bohaterowie nigdy już nie wracali, a puszczone z dymem lokacje magicznie się nie odbudowywały. Dzisiaj brzmi to raczej śmiesznie, lecz w wówczas był to prawdziwy krok milowy. Do gry dorzucono również możliwość sterowania myszką, jednak nie była ona konieczna do zabawy. Wszystkie akcje mogliśmy wykonywać z poziomu klawiatury, co tylko przypominało, że korzenieWastelandu sięgają gier tekstowych.

W połowie lat 80. ciężko było stworzyć coś ładnego na komputery, na szczęście Interplay zrobił wszystko, by gra wyglądała jak najlepiej. Graficy mieli do dyspozycji możliwości technologii EGA, w której królowały dziwne żółcie, zielenie i błękity. Mimo tych ograniczeń udało się im opracować w miarę szczegółową mapę oraz lokacje. Pustynie powoli przechodziły w trawiaste polany, rzeki przecinały drogi, a gdzieniegdzie natykaliśmy się na ośnieżone szczyty gór. Na wyrazy uznania zasługiwały również animowane wizerunki postaci, które pojawiały się podczas dialogów oraz walki. Może i delikatne machanie ręką czy poruszanie ustami to nic wielkiego, jednak z przyjemnością się na to patrzyło.

Lubię nazywać Wasteland cichym rewolucjonistą. Nie dość, że zerwał ze światem lochów i smoków, to podjął dość trudny i niespotykany wcześniej temat postapokaliptycznego uniwersum. Interplay doskonale wiedział, jaką chce stworzyć grę, i wykorzystał maksymalnie wszelkie narzędzia, jakie miał do dyspozycji. Potencjał tego tytułu ujawnił się dopiero w 1997 roku, kiedy nastąpiła premiera jego nieoficjalnej kontynuacji. Mowa oczywiście o genialnym Falloucie, który po części składa się dokładnie z tych samych elementów co poprzednik. Może i Wasteland nie zestarzał się najlepiej, jednak warto wiedzieć, że da się robić naprawdę wielkie gry przy wielkich ograniczeniach, o czym dzisiejsi twórcy zdają się zapominać.

Więcej o starych, kultowych grach przeczytasz w naszym nowym dziale "Retro".

Będziemy w nim publikować artykuły przypominające legendarne tytuły z growej przeszłości. Jeśli macie jakieś sugestie, uwagi, propozycje gier do powspominania, piszcie je w komentarzach na stronie specjalnej cyklu.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀