Jej historia zaczyna się dość zwyczajnie, jednak tylko z pozoru. Dostajemy list od naszego wuja z prośbą, byśmy jak najszybciej się u niego pojawili. Wsiadamy zatem niezwłocznie w helikopter i natychmiast wyruszamy na wyspę C-island, gdzie znajduje się jego laboratorium. Zaraz po przyjeździe okazuje się, że nasz kochany członek rodziny został porwany, a co gorsza nikt nie jest w stanie udzielić nam jakichkolwiek informacji na ten temat. Z pomocą przychodzi nam jedynie wódz pobliskiej wioski, który ofiarowuje jo-jo i to bynajmniej nie do zabawy. Kto porwał doktora Jonesa? Dlaczego to zrobił? Wszystkiego dowiadujemy się podczas długiej podróży przez archipelag, na których czekają nas najróżniejsze niezwykłości i niebezpieczeństwa.
StarTropics to RPG akcji, które czerpie pełnymi garściami z The Legend of Zelda. Nawet niektóre menu wyglądają jak żywcem wyjęte z pierwszych przygód Linka. Jednak mimo wielu podobieństw gra ma swój własny, oryginalny klimat, którego nie można pomylić z żadnym innym. Tytuł można podzielić na dwie części. W pierwszej z nich eksplorujemy lądy i zbieramy informacje odnośnie zniknięcia wuja. I wszystko byłoby w niej w porządku, gdyby nie pewna niedogodność, przez którą niestety trzeba przebrnąć. Zanim rzucimy się w wir akcji zabijając potwory, musimy przeprowadzić masę dialogów i to w ściśle ustalonej kolejności. Czasami bywa i tak, że z jedną osobą musimy porozmawiać kilka razy pod rząd, aby uzyskać dostęp w interesujące nas miejsce. Co gorsza, owe problemy zaczynają się już na samym początku gry. Na szczęście te niedogodności w całości rekompensuje nam druga część gry, w której łazimy po lochach. Każdy z nich złożony z małych pokoi-zagadek, które po rozwiązaniu otwierają nam przejścia w nowe zakątki. Czasem wystarczy po prostu pokonać wszystkie potwory na ekranie, innym razem wcisnąć odpowiednie guziki, czyli prawdziwy standard. Do tego dochodzą pułapki, jak i sekretne pomieszczenia, które skrywają różnego rodzaju przydatne przedmioty. Oczywiście pod koniec każdego poziomu czyhają na nas bossowie, którzy naprawdę potrafią dać w kość. Możecie mi uwierzyć, że przejście lochu za pierwszym podejściem graniczy z cudem gdyż ten tytuł nie należy do łatwych gier.
Cała rozgrywka w StarTropics dzieje się w czasie rzeczywistym, zatem wymaga ona od nas niemałej zręczności. Samo sterowanie Mikem może z początku sprawiać trochę problemów. Niestety nie możemy chodzić nim na ukos, co miejscami bywa trochę frustrujące. Na szczęście szybko się do tego przyzwyczajamy i bez problemu poruszamy się po ciasnych jaskiniach. Do tego nasza postać potrafi skakać, co służy jej nie tylko do pokonywania niewielkich dystansów, ale także do wciskania guzików i omijana niektórych przeciwników. Naszą podstawową bronią jest wspomniane wcześniej jo-jo, jednak nie jest jedyną, na jaką natrafiamy podczas wędrówki. Do tego dochodzą na przykład pochodnie, którymi można ciskać na pewne odległości, a nawet bałwanki, które zatrzymują na chwile czas. Warto nadmienić, iż te przedmioty często bardzo ułatwiają walki z bossami, dlatego warto je zachowywać jak najdłużej.
Do tej jakże ciekawej gry twórcy StarTropics postanowili przygotować coś specjalnego. Otóż oprócz kartridża z grą i instrukcji, w pudełku znajdował się list od samego doktora Jonesa, w którym zwracał się do Mike’a o niezwłoczne przybycie do jego laboratorium. Był to bardzo prosty pomysł na lepsze powiązanie gracza z fabułą, jednak służył on do czegoś więcej. W pewnym momencie rozgrywki Mike dostaje niewyraźną wiadomość od wuja, w której każde nam zatopić list w wodzie. Bynajmniej nie chodzi mu wtedy o przedmiot znajdujący się w grze, lecz o korespondencje, którą dostaliśmy wraz z kartridżem. Po wykonaniu jego instrukcji naszym oczom ukazywał się tajny kod, który był niezbędny do kontynuowania fabuły. Wyobraźcie sobie teraz miny ludzi, którzy po przeczytaniu listu wyrzucili go prosto do kosza wraz z pudełkiem. Prawda, że słodkie?
StarTropics to bardzo dobra gra, która w jakiś dziwny sposób przeszła bez echa. Jest naprawdę wciągająca, długa, a do tego przyjemnie trudna. Do tego sama historia porwania wuja Jonesa jest naprawdę oryginalna i ciekawie poprowadzona. Jeżeli nadmienię jeszcze, że gra prezentuje się całkiem nieźle i posiada ścieżkę dźwiękową, którą słucha się z ogromną przyjemnością to wychodzi nam bardzo solidny tytuł. Zatem jeżeli nie macie środków na to, by wybrać się w tropiki, a pogoda za oknem was dobija, to zaopatrzcie się w ten tytuł. Gwarantuję, że nie zawiedziecie się zwłaszcza, jeżeli jesteście fanami The Legend of Zelda.