Retro - Power Blade

Retro - Power Blade

Zapewne znajdzie się parę osób, które kojarzą te tytuły, ale prawda jest taka, że żaden z nich nigdy nie dostał należytej uwagi. Niestety taka sytuacja istnieje od początku grania, a ja niedawno natknąłem się na jedną z ofiar tego zjawiska.

Power Blade na NES-a miało wszelkie predyspozycje, by przejść bez echa. Wyszedł w 1991 roku, czyli pod koniec żywota konsoli, jego głównym bohaterem był standardowy osiłek widziany w tysiącach innych tytułów, a elementy rozgrywki do bólu przypominała te widziane w Mega Manie. I po co komu coś tak mało oryginalnego? Okazuje się jednak, że Power Blade potrafi mocno zaskakiwać.

Historia przenosi nas do 2191 roku, kiedy to po wyniszczających wojnach ludzkość staje na nogi i buduje Master Computer, który ma jej pomóc w odbudowywaniu świata i przechowywaniu sekretnych informacji. Niestety dowiadują się o tym bliżej niezidentyfikowani obcy, którzy lubują się w przejmowaniu tajnych informacji. Atakują oni wszechmocny komputer i przejmują go w całości. Na szczęście wszyscy doskonale wiedzieli, co zrobić w takiej sytuacji – wezwać mocarnego Novę. I tu wkraczamy my! Naszym zadaniem jest odzyskanie kontroli nad poszczególnymi sekcjami komputera i wysłać obcych tam gdzie pieprz rośnie.

Nova to typowy bohater filmów akcji z lat 80. Mógłbym się nawet pokusić o stwierdzenie, że to Schwarzenegger, który ledwo co przybiegł z planu Terminatora, ściągając po drodze tylko skórzaną kurtkę. Niektórzy pewnie zauważą, że to nie kto inny jak sam Duke Nukem - blond fryz postawiony na jeża, ciemne okulary i podkoszulek. Zgodziłbym się z tym gdyby nie fakt, iż pierwsza gra z Księciem wyszła kilka miesięcy po Power Blade, a charakterystyczne okulary nie pojawiły się na jego głowie dopiero w Duke Nukem 3D. Co takiego ma w sobie Nova, że można go uznać za całkiem oryginalną postać? Otóż jest on władcą tytułowego ostrza, które jest niczym innym jak bumerangiem. Może i połączenie mięśniaka z tego typu uzbrojeniem nie brzmi najpoważniej, jednak w samej grze czujemy się naprawdę mocarnie likwidując nim zastępy wrogów.

Oczywiście z początku nasza broń jest dość słaba. Na szczęście zabici przeciwnicy dość szybko wyrzucają z siebie najróżniejsze polepszacze, które diametralnie zmieniają tą sytuację. A to dostajemy zwiększenie zasięgu, poprawienie mocy, dodatkowe bumerangi do miotania, jak i czerwoną ich wersję, która zmiata wszystko, czego się dotknie. Żeby tego było mało, po drodze możemy natknąć się na robo-pancerz, który broni nas przed trzema dodatkowymi obrażeniami, jak i daje nam możliwość strzelania potężna falą energii

Jak już wspomniałem Power Blade bardzo przypomina Mega Mana. Już po rozpoczęciu gry dostajemy mapkę z wyborem lokacji, z której chcemy rozpocząć, a same poziomy są podzielone na osobne ekrany, między którymi przemieszczamy się za pomocą drzwi i drabinek. Jednak tutaj podobieństwa się kończą i dostajemy bardzo świeżą grę. Oczywiście na końcu każdego z etapów musimy pokonać bossa by odzyskać kontrolę nad daną sekcją. Jednak zanim się do niego dostaniemy musimy odzyskać klucz identyfikacyjny, który jest w posiadaniu naukowca. Trzeba odnaleźć go gdzieś na mapie i nie byłoby z tym żadnego problemu gdyby poziomy w Power Blade nie były kompletnie nieliniowe. Rzecz bardzo rzadko spotykana w grach tego typu, a już na pewno na tą platformę. Dzięki temu sama rozgrywka jest o wiele ciekawsza, a po pewnym czasie nie popada się w monotonię.

Ludzie zajmujący się grafiką też wykonali kawał dobrej roboty. Wszystkie etap są pełne najróżniejszych szczegółów, one same reprezentują różne środowiska, a rodzajów przeciwników jest cała masa. Mógłbym się trochę czepić animacji głównego bohatera, który wygląda jakby paliły mu się portki, jednak to i tak nie psuje ogólnego, dobrego wrażenia. Na grę patrzy się z ogromną przyjemnością, a wisienką na tym torcie jest bardzo przyjemna ścieżka dźwiękowa rozbrzmiewająca w akompaniamencie bardzo fajnych odgłosów otoczenia.

Wielka szkoda, że tak późno dowiedziałem się o Power Blade. Mimo pozornego braku oryginalności jest to bardzo solidna produkcja, w którą gra się z olbrzymią przyjemnością. Można by było pomarudzić, że jest trochę krótka, jednak na szczęście nie jest też zbyt łatwa, co rekompensuje nam jej długość. Na szczęście sami twórcy wiedzieli, że ich produkt jest dobry, co zaowocowało oczywiście w drugą część przygód Novy, która z popularnością poszła w ślady pierwowzoru. Ja na koniec mogę powiedzieć, że odkrywanie takich niedocenionych perełek to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, jakie mogą spotkać gracza. I wiem jeszcze, że jest ich całe mnóstwo do odkrycia. Zatem ja wracam do poszukiwań, a wy zagrajcie sobie we wspaniały Power Blade!

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀