Zgodnie z obietnicą odwiedziliśmy w tę sobotę Retro Komp – zlot miłośników starych komputerów i konsol, który odbywał się na Scenie Muzycznej Gdańskiego Archipelagu Kultury. Spodziewaliśmy się kilku dawek ściskającej serce nostalgii i powrotu zamierzchłych czasów, kiedy jeszcze nawet nie myśleliśmy o Internecie, a komputery miały przede wszystkim wejścia na dyskietki. A co zobaczyliśmy?
Retro Komp to pierwsza impreza, która być może w przyszłości stanie się cykliczna. Chociaż nie była mocno reklamowana, udało się na niej zebrać całkiem spore grono miłośników retro komputerów. I to nie tylko z Trójmiasta! Zapowiadali się ludzie ze Szczecina i Białegostoku, a nawet i z Wysp Brytyjskich. A wielu z tych, którzy zdecydowali się przyjść, przyniosło ze sobą kawałek przeszłości.
Ryszard Niebezpiecznoręki
Wraz z redaktorem Kubą Zagalskim po raz pierwszy odwiedziliśmy Retro Komp w godzinach przedpołudniowych. Całkiem spora liczba osób już wypełniała salę, a ludzie wciąż jeszcze przybywali. Przedział wiekowy był dość trudny do sprecyzowania – średnią skutecznie zaniżały dzieci, które z wielkim zaangażowaniem starały się zrozumieć, co też widzą na jaskrawych ekranach. Jeden z chłopców przyznał się nawet, że nie ma zielonego pojęcia na co patrzy, ale gra w gruncie rzeczy jest fajna.
Podziwialiśmy sprzęty spod znaku Atari, C64, Amigi (szczególnie ugięły się pod nami nogi, kiedy zobaczyliśmy myszki amigowe – jestem prawie pewna, że na widok jednej w dwójkę zamilkliśmy), był tam segowy Dreamcast ze stickiem (który to od razu zyskał całkowitą uwagę redaktora Zagalskiego) i wędką. Pod ścianą, zaraz obok DC miał swoje miejsce SNES, a na dużym ekranie zawieszonym na ścianie, każdy mógł oglądać starania chętnych, którzy zdecydowali się zagrać w Ponga. Prócz tego zobaczyliśmy Schneidera CPC, Atari Lynx (sztuk bodaj cztery i walizeczka pełna gier), czy starutkiego Meritum. Część sprzętów została udostępniona ze zbiorów Muzeum Elektroniki i Techniki przy ZSŁ w Gdańsku. Wszędzie też można było poczytać stare gazety, w których spisana jest w tym momencie historia krytyki gier elektornicznych - Bajtek, Top Secret, Secret Service (szukaliśmy bezskutecznie pierwszego numeru – znaleźliśmy piąty) i wiele innych.
Ja zachwycałam się wędką, której nigdy nie udało mi się zdobyć. Kuba oczu nie spuszczał z oryginalnego sticka.
Zdecydowanie zabrakło nam sprzętu Sony – nikt nie zabrał ze sobą PSX-a, Nintendo nie zostało zaprezentowane też ze strony N64. Ale wszystko to zostało nam wynagrodzone przez coś, co zauważyliśmy dość późno. W samym rogu, zaraz obok wejścia, stała legendarna konsola Atari, z padami, z których chyba dało się zamówić pizzę: JAGUAR, JAGUAR, JAGUAR! Jej właściciel, ochoczo dmuchnąwszy w kartridż (dokładnie tak), zapewnił nas, że konsola w istocie działa – początkowo jednak ekran jak na złość pokazywał logo ze złowrogim paskiem pikseli w samym środku. Po kilku resetach (i wielokrotnym dmuchaniu, bo jakżeby inaczej) udało nam się jednak odpalić Dooma. Redaktor Zagalski jako niezwykle sprawny retro gracz, w żadnym wypadku nie godzący się na jakiekolwiek ułatwienia, które daje mu gra, unikał strzelania do beczek, jakby od tego jego życie zależało [tak, tak – nie wcelowałem w beczkę – dop. JZ]. Pokazał tym samym najwyższą spośród klas zręczności. Poza tym sprawdziliśmy jeszcze swe siły w Double Dragon i Alien vs Predator. Szło nam zdecydowanie najlepiej. Tak.
Retro kompy pełną gębą.
Na Retro Komp odbył się szereg konkursów, a zwycięzcy zostali wyłonieni w czasie, kiedy impreza zbliżała się już ku końcowi (około godziny 17:30). Zwycięzcy otrzymali dyplomy i tajemnicze siatki z nagrodami – organizatorzy obiecywali, że za rok rozdawać będą komputery.
Ogólnie rzecz biorąc impreza wypadła niezwykle sympatycznie. Pomimo braku sztywnych ram czasowych dla konkretnych wydarzeń (prezentacji, występów itd.), zebrała wielu ludzi, którzy ochoczo dyskutowali na temat sprzętu i starych, pięknych czasów, kiedy jeszcze po gry chodziło się do kolegów. Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku również dane nam będzie relacjonować dla Was, drugą już wtedy, edycję. Podobnych wydarzeń zdecydowanie brakuje na terenie Trójmiasta.
Zainteresowanych fotorelacją odsyłam do specjalnie na tą okazję stworzonej galerii. Każdy znaleźć ją może tu → SUPER GALERIA ZE ZDJĘCIAMI.