Retro - Godzilla

Retro - Godzilla

Czy jest tu ktoś, kto nie lubi Godzilli? Nie? Tak też myślałem! Moja przygoda z tym królem potworów zaczęła się wiele lat temu, kiedy to w telewizji obejrzałem jeden z filmów z jego udziałem. Uwielbiałem, gdy rozwalał budynki, ział ogniem i oczywiście walczył z innymi stworami. Na szklanym ekranie leciał jeszcze serial animowany, który oglądałem z zapartym tchem. Możecie więc sobie tylko wyobrazić, jaka była moja radość, kiedy dowiedziałem się, że mogę pograć moim ukochanym potworem na cudownym Pegasusie. W te pędy pobiegłem do sklepu, zaopatrzyłem się w kartridż z grą, a po powrocie do domu natychmiast go odpaliłem. Niedługo po tym w moich oczach pojawiły się pierwsze łzy.

Opowieść w Godzilla: Monster of Monsters idealnie pasuje do filmowych historii. Nasz Układ Słoneczny zostaje napadnięty przez obcych z Planety X, a Ziemia jest ostatnim broniącym się w nim bastionem. Najeźdźcy stosują dość niekonwencjonalną formę ataku, używając armii wielkich potworów. Na szczęście nasza planeta jest domem tytułowej Godzilli, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. Wraz z Mothrą przystępują do kontrataku, co dla nas oznacza niesamowitą rozróbę, w jakiej weźmiemy udział. Czyż nie?

Gdy wyobrażałem sobie grę o królu potworów, ostatnie, co przychodziło mi do głowy, to plansza z heksagonalnymi polami rodem z najbardziej siermiężnych strategii turowych. Niestety, dokładnie to ukazuje się naszym oczom po rozpoczęciu przygody z Godzilla: Monster of Monsters – pełno heksów z różnymi rodzajami terenu oraz porozmieszczane tu i ówdzie jednostki. Oczywiście naszym celem jest eksterminacja wrogich monstrów i niszczenie baz obcych, a należy wiedzieć, że jest to dość karkołomne zadanie. Wszystkiemu winne są side-scrollowe etapy, w których mamy bezpośrednią kontrolę tak nad Godzillą, jak i Mothrą. Każde przebyte przez nas pole na planszy to jedna sekwencja, w której zmuszeni jesteśmy przebijać się przez skały, ściany i zastępy wrogiej armii.

Jednak w Godzilla: Monster of Monsters bezsprzecznie najważniejsze są potyczki potworów. Na drodze naszych obrońców stają takie sławy jak Mechagodzilla czy król Ghidorah, a same walki jak na możliwości NES-a zostały całkiem nieźle wykonane. Stwory są duże i bardzo szczegółowe, a dodatkowo każdy posiada serię charakterystycznych dla siebie ciosów. Godzilla oczywiście zieje swoim atomowym oddechem, Hedorah rozpościera wokół siebie smog, a Gigan atakuje piłą wyrastającą z jego piersi.

Niestety, nie licząc fabuły i przyzwoitej oprawy wizualnej, nie znajdziemy w tej grze niczego, co zostało dobrze zrobione. Strategiczna mapa nie dość, że jest wciśnięta na siłę, to do tego jeszcze z błędami. Samo poruszanie się po niej sprawia niemałe problemy, nie wspominając już o blokowaniu się jednostek bez żadnego konkretnego powodu. Side-scrollowe sekwencje są jednymi z najbardziej frustrujących i nudnych w historii gier. Są niesamowicie powtarzalne, źle zaprojektowane, a chaos, jaki na nich panuje, potrafi wyprowadzić z równowagi najspokojniejszego gracza. Nawet walki gigantów mają niemały mankament. Nie dość, że nie są łatwe, a pasek życia przeciwników zmniejsza się naprawdę ślamazarnie, to ograniczono je czasowo do 40 sekund. Niestety, po każdej nieudanej próbie zabicia oponenta regeneruje mu się zdrowie, co nie ułatwia zabawy, zwłaszcza w późniejszych etapach. Sytuacji nie ratuje nawet niezła grafika, która momentami powoduje niesamowite spowolnienia rozgrywki.

Po dziś dzień pamiętam swoje rozżalenie i płacz, jaki towarzyszył mi przy Godzilla: Monster of Monsters. Mimo wielkiej miłości do króla potworów nie potrafiłem weń grać dłużej niż kilka minut. Mój nieletni umysł nie był w stanie zrozumieć, jak można było zrobić tak wielką krzywdę najwspanialszemu monstrum świata. Po dziś dzień czuję się źle na myśl o tym tytule. Nie polecam tej gry nikomu, nawet największemu fanowi tego atomowego jaszczura! Godzilla: Monster of Monsters przynosi tylko łzy i smutek, który potrafi pozostać w nas przez wiele lat.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥