Retro - Ecco the Dolphin

Retro - Ecco the Dolphin

Kiedy po latach wracamy do niektórych gier, to mogą nas dopaść nieoczekiwane zmiany w ich postrzeganiu. Są takie pozycje, których nie byliśmy w stanie znieść za młodu i dopiero po latach doceniamy ich złożoność i ukrytą wspaniałość. Bywają i takie, w które zagrywaliśmy się godzinami, a dzisiaj nie bylibyśmy w stanie ich ruszyć palcem. Są też takie przypadki jak Ecco the Dolphin.

Ta gra chodziła za mną przez długie lata. Dawno temu męczyła mnie ona okrutnie i nie byłem w stanie przedrzeć się nawet przez jej początek. Postanowiłem jednak do niej wrócić i zobaczyć, czy jako stary wyjadacz coś się w tej kwestii zmieniło. Dlaczego? Z czystej ciekawości. Ecco the Dolphin zawsze zbierał niezliczone, pozytywne recenzje, wielu ludzi uważa, że jest to jedna z najlepszych pozycji na Segę Mega Drive, a i cały tłum zabiłby wzrokiem każdego, kto by źle się o niej wypowiedział. Zacznijmy jednak od początku.

Jak na grę, w której musimy wcielić się w delfina, mamy całkiem ciekawą i intrygującą fabułę. Otóż cały świat od pięciuset lat nękany jest burzami, które wysysają życie z oceanów. Skąd się wzięły i dlaczego w ogóle występują? Szybko się okazuje, że prowadzą one do destrukcji naszej planety, a Ecco jest jedynym stworzeniem na świecie, które jest w stanie nas uratować. Tak, wiem. Też czułem się niekomfortowo dowiadując się, że losy planety leżą na „barkach” jakiegoś morskiego stworzenia.

Sama gra w pewnym sensie próbuje być Metroidem. Dostajemy w niej nieliniowe poziomy, jesteśmy zmuszeni eksplorować je w poszukiwaniu… bliżej nieokreślonego „czegoś” i w taki prosty sposób pchamy fabułę do przodu. Oczywiście przez fakt, iż przemierzamy te tereny pod wodą, nie możemy powiedzieć, że mam do czynienia z platformówką. Prawdę powiedziawszy bliżej jej do symulatora niż do jakiegokolwiek innego gatunku. W końcu przez większość gry pływamy w oceanach, żywimy się małymi rybkami i bronimy przed naturalnymi drapieżnikami. Do tego dochodzą różne zagadki, dialogi i oto mamy Ecco the Dolphin.

Same delfiny to niezwykła rzadkość w świecie gier. Zazwyczaj można je spotkać jako ozdoba tła, rzadziej jako wsparcie protagonistów. Możliwe, że ta właśnie nisza natchnęła twórców do stworzenia tytułu z tym morskim ssakiem w roli głównej. I tu nasuwa się jedno, bardzo ważne pytanie: czemu nikt nie rusza tych sympatycznych ssaków i nie wrzuca ich masowo do gier? Wychodzi na to, że delfiny w wirtualnych światach to najnudniejsze stworzenia na świecie, a Ecco jest tego najlepszym przykładem! Jako najzwyklejsze zwierzę nie posiada żadnych specjalnych zdolności czy talentów. Jedyne co potrafi, to zwinnie poruszać się w wodzie, wyskakiwać dziesiątki metrów ponad nią i używać sonaru do orientowania się w terenie i komunikacji. Nic ponad standard! Co gorsza absolutnie nie wyróżnia się ze swojego gatunku, co jeszcze bardziej dyskredytuje tego bohatera. Może i w dialogach jest powiedziane, że Ecco ma gwiazdy na czole, jednak w samej grze wygląda identycznie jak swoi rówieśnicy. Może twórcy powinni zdecydować się na coś bardziej charakterystycznego, na przykład zwichnięta płetwa, szrama na ciele czy niebieskie ogrodniczki. Wtedy łatwiej by mi było uwierzyć w to, że jest wybrańcem i jedyną nadzieją dla świata. A tak mamy wrażenie, że jest zwykłym fuksiarzem, który jakimś cudem nie został porwany przez wspomniane wcześniej burze i tym oto prostym sposobem stał się bohaterem.

Sam bohater to jednak małe piwo w morzu moich narzekań na tę grę. Sama rozgrywka cierpi na tyle denerwujących rzeczy, że aż nie wiem od czego zacząć. Historia w Ecco the Dolphin jest prowadzona przez okropne dialogi ze stworzeniami morskimi. Czasami wydają z siebie taki bełkot, że ciężko jest zrozumieć, co tak naprawdę chcą nam przekazać. Mało tego, niektóre z nich służą nam mylącymi radami, przez które można kręcić się w kółko, niczego przy tym nie osiągając. Do tego dochodzą labiryntowe mapy, których zwiedzanie to prawdziwa udręka. Każdy tunel czy dziura wyglądają dokładnie tak samo, co tylko sprzyja gubieniu się i traceniu niepotrzebnie czasu. Oczywiście jest możliwość podglądania mapy, jednak ukazuje się ona tylko w niewielkim fragmencie wokół Ecco. Żeby było jeszcze śmieszniej, bez instrukcji ciężko jest wpaść na to, w jaki sposób można to zrobić.

Jednak najgorszą częścią Ecco the Dolphin są zagadki „logiczne”. Przez większość gry jesteśmy zmuszeni szukać kluczy do kryształów, które blokują nam drogę. Niestety obie te rzeczy wyglądają identycznie, zatem widząc je na skrawku mapy, trudno jest nam stwierdzić, z czym w danej chwili mamy do czynienia. Do tego dochodzą kamienie, które swym rozmiarem sugerują, że nasz potężny delfin powinien bez problemu je przepchnąć. Nic bardziej mylnego! Zamiast tego musimy je kruszyć za pomocą rozgwiazd bądź migających muszli, które należy poruszać za pomocą sonaru. Widzicie tu jakąś logikę? Bo ja ani trochę!

Jeżeli ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć w sensowny sposób dlaczego Ecco the Dolphin to taki hit, to z miłą chęcią posłucham. Fakt, gra wygląda ślicznie i może cieszyć oczy, jednak to żaden argument. Dla mnie to tytuł z beznadziejnym bohaterem, miernym sterowaniem i okropnymi pomysłami na rozgrywkę. Wielka szkoda, że całkiem interesująca fabuła musiała wylądować w czymś takim. Nie polecam, odradzam, przestrzegam!

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯