Jednak nawet tak mocne tytuły nie są w stanie konkurować z legendą, która miała premierę w 1995 roku. Jest ona doskonała, ponadczasowa i niesamowicie grywalna. Mowa oczywiście o Chrono Trigger.
Wcielamy się w niej w chłopca o imieniu Crono, a poznajemy go podczas pobudki w domowych pieleszach. Tego dnia w mieście odbywa się wielki festiwal, na którym przyjaciółka bohatera chce pochwalić się swoim najnowszym wynalazkiem. Oprócz tego czeka go szereg atrakcji związanych z festynem, jak i towarzystwo nieznajomej o imieniu Marle, która chce wraz z nim uczestniczyć w pokazie. Okazuje się, że tajemniczym urządzeniem jest teleport, a Crono staje się królikiem doświadczalnym. Maszyna działa bez zarzutu, dopóki niedawno poznana dziewczyna nie upiera się przetestować jej osobiście. Niestety, z powodu posiadanego przez nią naszyjnika wpada w portal, który przenosi ją w nieznane nikomu miejsce. Oczywiście jako protagonista ruszamy jej natychmiast na ratunek, a nowa sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy, komplikuje się z minuty na minutę. Okazuje się, że portal jest tak naprawdę dziurą czasową, w której znikają przodkowie Marle, zmieniając bieg historii, zaś całemu światu zagraża wielki kosmiczny pasożyt o imieniu Lavos. Fabuła Chrono Trigger jest jedną z najoryginalniejszych, jakie można spotkać w świecie gier jRPG. Przenosi nas w najróżniejsze miejsca w najróżniejszym czasie i co krok zaskakuje czymś nowym. Twórcy przygotowali 15 różnych zakończeń, co sprawia, że każda nowo rozpoczęta przygoda może mieć zupełnie inny bieg.
Może i Chrono Trigger to klasyczne jRPG, jednak Square postanowiło wprowadzić szereg innowacji, które wyszły grze tylko na dobre. Mianowicie ograniczono do minimum podróż po mapie świata, bardziej koncentrując się na lokacjach, do których zmierzamy. Są one często zaprojektowane w formie labiryntu, a przebijanie się przez nie wiąże się z rozwikłaniem jakiejś zagadki. Całość utrudniają wrogowie, którzy w odróżnieniu od tych z Final Fantasy są widoczni na planszy. Największą przemianę przeszedł sam system walki, który jest jednym z najbardziej satysfakcjonujących w historii gatunku. Tym razem starcia rozgrywają się dokładnie tam, gdzie natrafiamy na przeciwników, dzięki czemu odnosi się wrażenie, że są one częścią opowieści, a nie nieprzyjemnym przerywnikiem. Innym bardzo interesującym dodatkiem są specjalne ataki, które można wykonywać nawet całą drużyną. Ich rodzaje zależą oczywiście od postaci, jakimi aktualnie walczymy, a odkrywamy je w miarę zdobywania doświadczenia. Są one bardzo widowiskowe i druzgocące, co tylko wzmaga radość z potyczek.
Dodatkowo gra oferuje dużą różnorodność lokacji i postaci. Krainy mają cudowny klimat i są bardzo szczegółowe. Zawsze jest na czym zwiesić oko, bez względu na to, czy to opustoszała fabryka, czy prehistoryczna dżungla. Bohaterowie są przepięknie animowani, co tylko dodaje im charakteru. Warto wspomnieć, że zaprojektował ich nie kto inny, a sam Akira Toriyama, którego znamy oczywiście dzięki serii Dragon Ball czy Dr. Slump. Chrono Trigger to bez wątpienia jedna z najpiękniejszych gier, w jakie można było zagrać na SNES-ie, zresztą dobre wrażenie robi po dziś dzień.
Niestety, żaden opis czy recenzja nie oddadzą wszystkiego, co oferuje Chrono Trigger. Jest to jedna z tych produkcji, które nie starzeją się nawet o sekundę i zachwycają miliony. Każdy jej fragment okazuje się niesamowicie dopracowany i przemyślany. Nie ma w niej nudy, złych pomysłów, denerwujących bohaterów czy banalnej fabuły. Potrafi porządnie zaskoczyć, rozbawić, a nawet doprowadzić do łez. Sam fakt, że daje możliwość przeżycia tej samej historii na kilka różnych sposobów, mówi o wielkości tego tytułu. Chrono Trigger to doskonały przykład tego, jak powinno się tworzyć gry. Należy do ścisłej czołówki najlepszych wirtualnych dzieł świata i można być pewnym, że tak pozostanie.
Więcej o starych, kultowych grach przeczytasz w naszym nowym dziale "Retro".
Będziemy w nim publikować artykuły przypominające legendarne tytuły z growej przeszłości. Jeśli macie jakieś sugestie, uwagi, propozycje gier do powspominania, piszcie je w komentarzach na stronie specjalnej cyklu.