Retro - Captain America and The Avengers

Retro - Captain America and The Avengers

O ile moje umiejętności matematyczne mnie nie zawodzą, to aż 6 lat przemysł filmowy kazał nam czekać na kinową wersję The Avengers. Z tego, co udało mi się usłyszeć z różnych źródeł, ponoć było warto, jednak ja wolę sprawdzić to osobiście. Gracze zaś dostali swoich Mścicieli już w 1991 roku za sprawą firmy Data East, która wydała dwie produkcje na dwie różne platformy.

Na automatach otrzymaliśmy całkiem niezły beat ‘em up, a na NES-a napakowaną akcją platformówkę. Obie pod tym samym tytułem – Captain America and The Avengers. A że różnią się one diametralnie, zajmiemy się tylko wersją domową.Na początku poznajemy czterech członków grupy Avengers, jednak szybko zmniejsza się ona do dwóch person – Kapitana Ameryki i Hawkeye’a. Niestety Iron Man oraz Vision zostają porwani za sprawą złowieszczej mocy Mandarina i nasza w tym głowa, żeby ich uratować. O ile historia ta idealnie wpasowuje się w świat komiksów, tak stanowi malutką zmyłkę. Skoro w tytule widnieje nazwa „The Avengers”, to chcielibyśmy pograć więcej niż tylko dwoma bohaterami. Co ciekawe wersja arcade nie borykała się z owym problemem, gdyż dostępna była w niej cała czwórka. Może trochę wydziwiam, jednak zawsze nie dawało mi to spokoju.

Zatem wcielamy się w dwie różne postacie z uniwersum Marvela. Najpierw jesteśmy zmuszeni kontrolować je pojedynczo, jednak szybko następuje połączenie ich w drużynę, co daje nam możliwość przełączania się między nimi podczas etapów. Oczywiście każdy z bohaterów ma swoje unikalne zdolności, które w mniejszym lub większym stopniu się przydają.

Hawkeye np. jest mistrzem w strzelaniu z łuku. Potrafi celować nim w różnych kierunkach i to w zasadzie wszystko. Zgoła inaczej sprawy mają się w przypadku Kapitana Ameryki. Uzbrojony w swoją charakterystyczną tarczę jest prawdziwym czołgiem na polu bitwy. Używa jej do atakowania wrogów, odbijania strzałów, szarżowania, a nawet do pływania w różnych cieczach. Do tego bije pięściami, kopie z podskoku i co ważniejsze – potrafi chwytać się niektórych platform. Przy nim Hawkeye wygląda jak zapłakany brzdąc nienadążający za rodzicem. Bywało tak, że kompletnie zapominałem o tej postaci i całość przechodziłem samym Kapitanem. Równie dobrze Hawkeye mógłby w grze w ogóle nie występować, ale wtedy z tytułu absolutnie należałoby usunąć słowo „Avengers”.

Warto też wspomnieć, że do gry zaimplementowano mały element RPG. Podczas wędrówki zbieraliśmy kryształy, które po zdobyciu ich odpowiedniej ilości zwiększały nasze zdrowie i siłę ataku. Po czymś takim nawet Hawkeye stawał się bardziej użyteczny.

Do poruszania się po świecie gry służyła mapa Stanów Zjednoczonych, która dawała możliwość podróżowania w dowolne miejsce. Stwarzało to małe poczucie wolności i było miłą odskocznią od narzucanych z góry etapów. Szkoda tylko, że same plansze różniły się głównie kolorami, co szybko zamieniało dynamiczną platformówkę w tytuł dłużący się i nudny. Fakt, mieliśmy do czynienia z paroma różnymi lokacjami, jednak powtarzały się one tak często, że pozostawaliśmy z poczuciem, iż kręcimy się w kółko. Jakby tego było mało, śmierć jednego z bohaterów odsyłała go na początek mapy, a my byliśmy zmuszeni wracać po niego na piechotę, miasto po mieście. Było to niesamowicie frustrujące i deprymujące.

Niestety Captain America and The Avengers nie pozostawia po sobie dobrego wrażenia. Może i po drodze kusi bardzo ładną grafiką, różnymi rodzajami przeciwników i ciekawymi bossami, takimi jak Ultron czy Crossbones. Może i pierwsze 10 minut z tym tytułem potrafi bawić i zaskakiwać, jednak bardzo szybko zmienia się w pokłady nudy i zniechęcenia. Do tego dochodzi jeden utwór muzyczny, którego musimy słuchać przez wszystkie etapy, a jedyną ucieczką przed nim jest włączenie ekranu postaci. Zakończenie Captain America and The Avengers mają szansę zobaczyć tylko najtwardsi psychicznie gracze, bo zdolności manualne wystarczy mieć na podstawowym poziomie. Zatem jeżeli chcecie wcielić się w Kapitana Amerykę lub Hawkeye’a, odsyłam do wersji automatowej bądź chociażby do Marvel: Ultimate Alliance.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY 🌟