Niestety, istnieją na ziemi takie przypadki i są one dość bolesne nie tylko dla graczy, ale i dla fanów swych ukochanych herosów. Jednak, czy zawsze tylko cierpieliśmy przy takich produkcjach? Na szczęście – nie! Dzięki zdolnej grupie Japończyków już na NES-ie mogliśmy rozkoszować się dobrą grą na podstawie dobrego filmu o jednym z najbardziej znanych komiksowych bohaterów w historii – czyli o Batmanie.
Pierwszą styczność z tą grą miałem jakieś 17 lat temu, kiedy to kupiłem sobie Pegasusa. Na boku pudełka z konsolą znajdował się ciemny screen, pod którym widniał napis „Batman”. Jak na prawdziwego fana Człowieka Nietoperza przystało, musiałem w to jak najszybciej zagrać. Niestety, stało się to wiele lat później, kiedy to nabyłem NES-a.
Batman: The Video Game (bo tak brzmi pełny tytuł tej produkcji) jest luźno oparty na filmie Tima Burtona z 1989 roku. Niby protagonista, jak i jego największy wróg są ci sami, jednak gra opowiada ich historię na swój dziwny sposób. Gotham City okazuje się ledwie rozpoznawalne, a biegający po nim kryminaliści bez problemu mogliby wystąpić w tej samej roli w którejś części Contry. Jedyne, co tak naprawdę łączy grę z filmem, to bardzo dobrze wykonane animowane przerywniki, na których widzimy charakterystyczny Batmobile oraz Jacka Nicholsona w roli Jokera.
Mogłoby się wydawać, że Batman pasuje tylko do detektywistycznych przygodówek, jednak panowie z SunSoftu udowodnili, że w platformówce radzi on sobie równie dobrze. Jako Mroczny Rycerz mamy do pokonania pięć bardzo różniących się od siebie poziomów, z których każdy kończy się walką z bossem. O ile stający nam na drodze oponenci nie grzeszą oryginalnością, tak finalni antagoniści stanowią ich zupełne przeciwieństwo. W końcu niecodziennie jest nam dane walczyć z wielką, mechaniczną inteligencją czy morderczym systemem alarmowym.
Oczywiście Batman jest znakomicie przygotowany do swojej misji. Oprócz standardowych kopnięć i ciosów pięścią do dyspozycji ma trzy różne gadżety – batarang, pistolet harpunowy i potrójne shurikeny. Każdy z nich w jakiś sposób się przydaje, jednak to batarangu używamy najczęściej, zwłaszcza w trakcie walk z bossami. Trochę dziwi fakt, że Batman w swoim arsenale nie posiada żadnej wyciągarki do wspinania się na co wyższe kładki. Na szczęście twórcy dość sprytnie rozwiązali ten problem, wyposażając go w zdolność odbijania się od ścian niczym Ryu z Ninja Gaiden. Obok zwykłego skakania jest to najczęściej wykorzystywana umiejętność Człowieka Nietoperza.
Sama gra jednak potrafi napsuć nam krwi. Poziom trudności z etapu na etap rośnie w zastraszającym tempie. Projektanci postarali się, by pasek energii Batmana stale się zmniejszał. Wszędzie natrafiamy na jakieś kolce, wpadamy w toksyczne ścieki czy wkręcamy się w olbrzymie koła zębate. Na dodatek przeciwnicy porozmieszczani są tak, by jak najskuteczniej uprzykrzać nam skakanie. Tutaj nie ma miejsca na brawurę. Na szczęście nie jest to stopień trudności rodem z Ghost ‘n Goblins i wystarczy trochę cierpliwości, by prawie przejść grę. Dlaczego prawie? Finałowa walka z Jokerem okazuje się, niestety, niebotycznie trudna i sama cierpliwość już nie wystarczy. Jeśli na dodatek skończą nam się podczas niej batarangi, to sprostanie temu wyzwaniu staje się praktycznie niemożliwe.
Mówiąc o Batmanie SunSoftu nie można nie wspomnieć o grafice. Wyciska ona z poczciwego NES-a siódme poty, oferując niesamowicie wyglądający świat. Wszystko jest mroczne i bardzo pasuje klimatem do postaci Człowieka Nietoperza. Dodatkowo wszędzie zauważamy drobne szczegóły – w tle świecą neony na budynkach, w maszynach widać śrubki i sprężyny, a w fabrykach kłębią się kable i poruszają tryby. Na grę patrzy się z olbrzymią przyjemnością – z pewnością jest jedną z ładniejszych produkcji na ten 8-bitowy sprzęt.
Batman: The Video Game to jedna z najlepszych egranizacji filmu na podstawie komiksu. Każdy znajdzie tu coś dla siebie, zarówno fani Mrocznego Rycerza, jak i hardkorowi gracze. Jedyne, do czego można się przyczepić, to wspomniana walka z Jokerem, która sprawia wrażenie doklejonej w ostatniej chwili i przez to niedopracowanej. Reszta to już czysta przyjemność, toteż z pełnym przekonaniem polecam tę grę.
Więcej o starych, kultowych grach przeczytasz w naszym nowym dziale "Retro".
Będziemy w nim publikować artykuły przypominające legendarne tytuły z growej przeszłości. Jeśli macie jakieś sugestie, uwagi, propozycje gier do powspominania, piszcie je w komentarzach na stronie specjalnej cyklu.