Pierwsza istotna informacja jest taka, że RaiderZ to produkcja z gatunku MMORPG, która będzie dostępna za darmo w ramach modelu płatności free2play. Beta została pozbawiona wszelkich opcjonalnych płatności, dlatego nie bardzo wiadomo, w jak dużym stopnia ta produkcja będzie darmowa, a raczej płatna. Druga istotna wiadomość jest taka, że grę opracowało koreańskie studio MAIET Entertainment. Koreańskie, co już na starcie u niektórych graczy może wywoływać nieprzyjemne skojarzenia. Na szczęście ta egzotyczna stylistyka, którą kojarzymy z innych azjatyckich produkcji, została z RaiderZ usunięta. No, może nie całkiem, ale z ekranu nie świecą już przekoloryzowani plastikowi bohaterowie czy ze wszech miar dziwni przeciwnicy, których wygląd mógłby wywoływać spazmatyczny śmiech. Krótko mówiąc, RaiderZ wygląda jak zachodnia produkcja.
Wywijać mieczem jak Dante
Tradycyjnie zaczynamy od wyboru bohatera. Koreański producent zrezygnował z tradycyjnego podziału na rasy i klasy postaci. Zamiast tego przydzielamy naszej postaci jeden główny styl walki, który później możemy rozszerzyć o umiejętności, które oferują inne style. Takie rozwiązanie pozwala na tworzenie wymarzonych bohaterów, którzy mogą być świetnymi wojownikami, jak i czarodziejami. W sumie możemy wybierać podobno z trzystu pięćdziesięciu umiejętności. I za to daję grze ogromnego plusa.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/4/2/4/42499512efc988ffab478fc14f4f5c64/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/RaiderZ_Pax_Prime_2012_Traile.mov', });Zwiastun raiderZ z PAX 2012. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod Powodem, dla którego warto będzie sięgnąć po RaiderZ, na pewno jest system walki, który podczas bety prezentował się naprawdę zacnie. Starcia są dynamiczne, co oznacza, że mamy na nie bezpośredni wpływ. Na ekranie nie widzimy celownika, dlatego każdy nasz atak ma charakter obszarowy. Bohater trzymający w łapach ciężki, dwuręczny miecz może więc kosić jednocześnie kilku przeciwników stłoczonych wokół niego. Gdy dodamy do tego możliwość wykonywania uników, skoków oraz bloków – jawi nam się produkcja przypominająca bardziej Devil May Cry, aniżeli World of Warcraft. Bo i przeciwników szlachtuje się tutaj z dużo większą frajdą niż we wspomnianym WoW-ie. Zdecydowanie najwięcej emocji dają starcia z tymi największymi istotami, które dosłownie próbują wgnieść w ziemię głównego bohatera.
Jak w Transformersach
Nowatorski system walki to nie jedyna zaleta RaiderZ. Koreańczycy do całego tematu walki podeszli bardzo twórczo. Czasami możemy przejmować broń od poległych przeciwników, ale nie tylko od nich, bo nic nie stoi na przeszkodzie, aby wziąć na przykład lufę od armaty, którą możemy potem taranować przeciwników. Te i inne zdobyczne uzbrojenie znajduje się w naszym ekwipunku tylko przez chwilę, ale przez ten czas siła ataku jest dużo większa. Ciekawym patentem jest też możliwość czasowej transformacji naszej postaci w jakiegoś antycznego herosa, prawdziwą maszynę do zabijania. Służą do tego specjalne posągi. Chociaż patent sprawdza się wyłącznie podczas wykonywania questów, wygląda to naprawdę fajnie. Wówczas nasza postać przypomina Saurona z filmowego Władcy pierścieni.
Podobno historia przedstawiona w grze kręci się wokół jakichś potężnych olbrzymów. Nie wiem, może i tak, ale z samej gry nie można się tego dowiedzieć. Przez te kilka godzin spędzonych w świecie RaiderZ interesowałem się fabułą tyle, co sytuacją polityczną w Uzbekistanie. Zdecydowanie za dużo jest tutaj tekstu do czytania, a questy polegające na zabijaniu pająków niekoniecznie zachęcają do poznawania historii. W ogóle zlecane nam zadanie nie porażają jakąś wyjątkową pomysłowością. Ot, komuś przeszkadza dziesięć wilków, które trzeba zabić lub dziesięć wołów, które także trzeba zabić, a potem pozbierać to, co z nich zostanie.
Łatwa i przyjemna
Wielkim plusem tej gry jest fakt, że jest łatwa w odbiorze i szybka w ogarnięciu. Interfejs jest przejrzysty, mini mapka pokazuje wszystkie najważniejsze cele, nie można się też przyczepić do złego rozłożenia klawiszy. Błyskawicznie możemy organizować pojedynki z innymi graczami lub zapraszać ich do grupy znajomych. Bardzo przystępnie zrealizowano też patent z tworzeniem przedmiotów. Przyznam się szczerze, że przy okazji innych MMORPG nigdy się w to nie bawiłem, a tymczasem stworzyłem w RaiderZ kilka naprawdę fajnych broni i to bez jakiegoś specjalnego zagłębiania się w szczegóły.
A jak prezentuje się gra od strony wizualnej? Podobno tytuł śmiga na Unreal Engine 3. Całkiem możliwe, bo urocze widoki na horyzoncie mogą się podobać, świetnie też wyglądają modele postaci. Co innego muzyka, która raczej nie wpada w ucho. Utwory na siłę próbują być patetyczne, ale jeżeli miałbym pokazać najbardziej azjatycki, czyli egzotyczny element tej gry, to wskazałbym właśnie na muzykę. Reasumując. RaiderZ ma naprawdę duże szanse zająć jakieś wygodne miejsce wśród MMORPG-ów, szczególnie tych darmowych. Tytuł jest bardzo przystępny, gra się w niego z prawdziwa przyjemnością i z tego właśnie powodu z niecierpliwością czekam na jego finalną wersję.