Rage, podobnie jak Fallout, przeniesie nas w bliżej nieokreśloną przyszłość, w naście lat po zniszczeniu cywilizacji ziemskiej przez asteroidę. Większość ludzkości zginęła, pozostała część albo przeszła regres, zamieniając technologiczne zdobycze na łączenie się w plemienne stada, albo próbuje jakoś związać koniec z końcem, tworząc namiastki systemów społecznych i politycznych. Wśród nich jest nasz bohater, rozbitek, przypadkiem przebudzony z kriogenicznej śpiączki. Przypadek? Biorąc pod uwagę degrengoladę świata i istnienie potężnej siły, Autorytetu, nic nie jest tu przypadkiem.
Księga Eliego
Świat ów, żywcem wyjęty z* Mad Maxa, księgi Eliego czy książkowej serii Wojownik Autostrady* Joe Devera, ma być otwarty dla gracza i zaskakiwać świeżością miejscówek opartych na rzeczywistych lokacjach. Los Angeles dla przykładu zamieni się w Dead City, opustoszałe miasto pełne kręcących się po jego ruinach szumowin. Większość lokacji będzie jednak przypominać postnuklearne pustynie z funkcjonującymi gdzieniegdzie zgromadzeniami ludzkimi. To od nich otrzymamy dodatkowe zadania, takie jak zniszczenie liderów gangu czy zdobycie odpowiednio wysokiego prestiżu w wyścigach.
Bio-Fallout
Choć otwarty świat i możliwość przyjmowania misji od nieznajomych mogłyby sugerować, że Rage ma mieć coś wspólnego z RPG, będzie to klasyczny pierwszoosobowy shooter. Pomimo powyższych cech motorem naszego działania okaże się główny wątek fabularny, a gros rozgrywki spędzimy, eliminując kolejne zagrożenia: grasantów, mutantów czy wielkie bestie, które znalazły sobie miejsce w tej cywilizacyjnej niszy. Przeciwników ma cechować odmienność zarówno zachowania, jak i wyglądu. I tak na przykład jedni z bandytów będą starali się wciągnąć nas w pułapkę, zaś inni mają przypominać Spider Splicerów, wrzeszcząc i zeskakując na nas z sufitów opuszczonych budynków.