Na temat dużej liczby zarzutów, w których mieściło się między innymi wprowadzenie użytkowników w błąd przez zapowiedzenie funkcji, które nie występowały w samej grze, wypowiedział się Siergiej Titow – producent The War Z.
Muszę przyznać, że nie udało nam się w udany sposób przedstawić niektórych z naszych planów i zamiarów zarówno wiernym fanom, jak i osobom, które dopiero zainteresowały się naszym produktem. Te błędy w komunikacji zaowocowały bardzo nieprzychylnym przyjęciem gry przez graczy i o ile dużo łatwiej byłoby nazwać ich nienawistnikami, to uczciwie przyznać muszę, że cała ta sprawa to moja wina.
W jaki sposób była to wina Titowa? Zaślepiła mnie liczba graczy, którzy zapisywali się na wersję beta gry. Stałem się arogancki za sprawą szybkiego sukcesu The War Z i rosnącego nim zainteresowania oraz bardzo dobrymi wynikami badań społecznych. Przez to wszystko odsuwałem od siebie wszelkie negatywne komentarze lub pytania, które mogły w jakikolwiek sposób podważać mój obraz gry.
Przez takie postępowanie ciężar porażki spoczywa teraz tylko i wyłącznie na moich barkach. Chciałbym przeprosić wszystkich graczy, że nie zareagowałem wcześniej.
Trzeba przyznać, że przeprosiny są dość osobiste i autokrytyczne. Tylko czy są w stanie przekonać graczy do powrotu do źle wydanej gry? Czas pokaże, kiedy The War Z znowu zostanie opublikowane na Steamie. Do tego czasu twórcy badać będą w stanie nieco mniej przychylne liczby z raportów na temat gry.