Mariusz od małego interesował się fantastyką, grami fabularnymi i planszowymi. Miał tego pecha, że jego dzieciństwo przypadało na szare lata 90. w Polsce. Szare w porównaniu do tego, co działo się w sferze jego zainteresowań na bajecznym Zachodzie - transformacja i prywatyzacja nie zajmowały jeszcze jego małej głowy. Nie dość, że jego koledzy ze Stanów i Wielkiej Brytanii mogli bawić się Dungeons & Dragons od prawie 20 lat, to do tego brytyjskie Games Workshop zalewało rynek świetnymi bitewniakami od prawie dekady. Mariuszek miał jednak większego nawet pecha niż jego koledzy z większych miejscowości. Pochodził z małego miasteczka na wschodzie kraju, w którym nie było nawet szans obejrzeć chociażby figurki od Warhammera. Taka okazja zdarzała się od czasu do czasu, jak choćby podczas odwiedzin rodziny w Gdańsku i zmuszenia rodziców do zajścia do sklepu Master.
Już w tamtych czasach wokół pewnej gry stworzonej przez Games Workshop krążyły legendy. Space Hulk dział się w kosmosie, we wnętrzach wraków statków kosmicznych. Garstka kosmicznych marines walczyła z GENOKRADAMI! Wyglądało to fantastycznie, a artykuły w prasie o grach (w które Mariuszek prawie nie grał, ale namiętnie kupował o nich magazyny specjalistyczne) jeszcze podsycały to zainteresowanie. Niestety, były to smutne lata 90. w Polsce, a więc sny o "żołnierzykach" można było włożyć gdzieś na półkę pomiędzy "będę najpopularniejszym chłopakiem w szkole" a "będę kiedyś pisał książki".
Mariuszek nie wierzył we własne szczęście, kiedy udało mu się jakimś cudem namówić rodziców na kupienie komputerowego Space Hulka. Cieszył się, że nie patrzą w ekran, kiedy gra. Bo zobaczyliby to i skończyłoby się granie:
Lata 90. się skończyły, rozpoczynała się nowa era, globalizacji, Internetu i przesyłek, które czasami przychodzą na czas. Relic stworzył świetne dwie części Dawn of War, a w 2009 roku Games Workshop wydało 3. edycję Space Hulka. Wyglądała tak:
Ale wtedy Mariuszek już był dorosły i jeśli miał na coś wydać 99 dolarów, to nie była to gra planszowa, o której marzył jako dziecko. Pogrzebał więc marzenia o grach figurkowych i zajął się dorosłymi rzeczami. Nastały jednak ciekawe czasy, kiedy twórcy gier i twórcy planszówek oraz bitewniaków coraz częściej spoglądają na siebie z nadzieją. Jego marzenia o grach Games Workshop, na które nie musi wydać połowy wypłaty, zaczynają ziszczać się na jego oczach. Dopiero co zapowiedziano, że The Creative Assembly wyda swoją własną wersję Warhammera: Total War, a Games Workshop atakuje umysły graczy kolejną wiadomością - powstanie cyfrowa wersja Space Hulka zarówno dla samotników jak i użytkowników żadnych współzawodnictwa. Premierę zapowiedziano na 2013 rok i nawet informacja, że produkują ją mało znane duńskie studio, a sama gra zostanie też wydana na iOS-a i Androida nie mogła zepsuć humoru Mariuszowi. To się naprawdę dzieje!
Zdradzić wam sekret? Ten Mariusz tak naprawdę ma na imię Michał!