Zawsze fascynowała mnie idea mniejszych produkcji, często tworzonych przez niedoświadczonych pasjonatów i wydawanych w cyfrowej dystrybucji. Wśród tysięcy, jeśli nie milionów, drobnych tytułów znaleźć można perełki, do poziomu których nie zbliżą się dzieła określane jako „Triple A”, a więc w pełni wartościowe, przeznaczone na sklepowe półki. Jednym z ciekawszych graczy w tym segmencie rynku jest firma thatgamecompany, autorzy wyjątkowych flOw i Flower. Teraz wspomniana ekipa oferuje krótkie spojrzenie na trzeci, równie nietypowy projekt.
Jest nim Journey, którego zamknięta beta przeprowadzana jest na PlayStation Network. Ze skruchą muszę wyznać, że pierwsze materiały graficzne i nagrania gameplayu nie zachęciły mnie do śledzenia losów tej produkcji. Na pewnym etapie byłem świadom jej istnienia, ale niespecjalnie wyczekiwałem kolejnych wieści od thatgamecompany. Szczęśliwie jednak otrzymałem szansę zweryfikowania własnych odczuć (a w zasadzie ich wykrystalizowania) i dopiero z perspektywy czasu potrafię ocenić, jak wiele mogłem stracić.
Po żmudnym procesie instalacji i uruchomieniu Journey wita nas klimatyczna, kojąca muzyka. Przed oczami jawi się rozległa pustynia, utrzymana w komiksowej, a przy tym wcale nie standardowej stylistyce. Całość wygląda dobrze już na zrzutach z ekranu, ale dopiero zobaczenie gry w akcji pozwala na docenienie artystycznej wizji twórców. W becie zaskoczyć mogą nas dwie rzeczy: pierwsza – jej krótkość i druga, którą jest ciężki do sprecyzowania magnetyzm.