Stąd możemy przejść do zakupu i konfiguracji sprzętu na mechu, czyli dział, podzespołów czy wyposażenia specjalnego. Możemy przejrzeć pojazdy, dostępne do kupienia za punkty zdobywane w trakcie rozgrywki. Zapewne po premierze pojawi się też szybsza opcja kupna waluty wirtualnej za pieniądze prawdziwe. Takie czasy.
Przełknąwszy gorzką pigułkę współczesnych modeli biznesowych, postanawiam zobaczyć, jak się w Hawken gra. To dopiero drugi dzień bety, przecież nie będzie tak źle - myślę sobie, ignorując lata praktyki w kolejnych betach sieciowych strzelanek, które jak żadne inne doświadczenie życiowe uczą umiejętności chowania dumy do kieszeni.
Pierwsze, co rzuca się w oczy po załadowaniu gry, to niesamowity styl graficzny, wyciągający z Unreal Engine i karty graficznej komputera siódme poty. Nad zniszczonymi slumsami górują wielopoziomowe bloki, niczym gdański falowiec ustawiony na boku. Pustynie atakują nieprzebranymi falami piasku ludzkie instalacje, najeżone antenami i betonowymi płytami. Hawken pokazuje więcej estetycznego charakteru niż większość gier w klimacie science-fiction razem wziętych.
Nie zmienia to jednak faktu, że przez pierwsze dwie godziny gry każda moja potyczka kończyła się tak:
Dopiero później, po wypróbowaniu kilku mechów, rodzajów uzbrojenia, zorientowaniu się w sterowaniu, rozkładzie poziomów, częściej cieszył moje oczy ten widok:
Granie w Hawken w sieci jest odświeżającym doświadczeniem. To nie jest Call of Duty ani Battlefield, w którym kto pierwszy wypatrzy przeciwnika, ten wygrywa. Hawken przypomina raczej te momenty ze strzelanki DICE, kiedy na jakimś dalekim zakątku mapy spotykają się dwa czołgi i rozpoczynają wokół siebie swój gąsienicowy taniec. Tylko że w Hawken te czołgi mają plecaki odrzutowe, mogą się same naprawiać i strafe'ować błyskawicznie na boki.
Chowam się więc w scenerii futurystycznych slumsów, próbując zajść przeciwnika od tyłu, wpakować mu w plecy pocisk z granatnika i wykończyć karabinem maszynowym. Po minucie już uciekam przed hordą przeciwnika, panicznie skacząc pomiędzy poziomami, próbując znaleźć dobre miejsce na naprawienie pojazdu. Nie udaje mi się. Wracam do ekranu garażu i wybieram inny pojazd, może tym razem cięższy, z mocniejszym pancerzem i wieżyczką.
new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/0/d/5/0d536182a9d88874754ddbb43d931014/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/hawken_ql_gotowy.mov', });Gramy w Hawken i komentujemy. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod Call of Duty nauczyło nas, że życie w trybie wieloosobowym jest krótkie i trzeba je jak najlepiej wykorzystać . W momencie, gdy zostajemy wypatrzeni, nasze szanse na przeżycie spadają blisko zera. Hawken, młodszy brat Mechwarriora Online, przywraca rozgrywce w sieci uczucie pozornej niezniszczalności. Sterujemy w nim maszyną, która może oberwać pociskiem i wyjść z tego starcia cało. Zamienia to potyczki w zabawę w chowanego – liczy się nie tylko siła ognia, ale też spryt i przewidywanie ruchu przeciwnika. Przywraca bieganie wokół kolumny to w lewo, to w prawo, umożliwia wciąganie pojedynczych mechów wroga w pułapki.
Wydawałoby się, że takie rozwiązanie powinno spowolnić rozgrywkę do tempa World of Tanks, ale Adhesive Games wprowadziło kilka elementów, które nadają pojedynkom morderczą prędkość. Silniki odrzutowe zwiększają wachlarz ruchu pojazdów. Walki nie toczą się już tylko na płaszczyźnie poziomej i trzeba być przyzwyczajonym zarówno do rozglądanie się co chwilę na boki, jak i do patrzenia w górę i w dół. Oprócz tego silniki odrzutowe usprawniają poruszanie się po wielopoziomowych mapach i umożliwiają wyszukiwanie dobrych miejsc do zasadzek czy kampowania. Pojazdy mogą też użyć tymczasowego przyspieszenia do przodu lub na boki. Obserwując taką potyczkę z boku ma się wrażenie, że jest to połączenie tańca z jazdą na łyżwach.
Po pojedynku widzę, ile punktów otrzymałem za starania i wracam do ekranu garażu. I tu zderzam się ze smutną rzeczywistością darmowych gier z odblokowywaniem zawartości z opcją płatności. Na samym początku, biegając pierwszą odblokowaną maszyną – robotem-telewizorem, ginąłem bez przerwy trafiony lepszymi pociskami z lepszych rodzajów broni. Dopiero po wydaniu punktów dostępnych w ramach bety na nowe mechy i uzbrojenie byłem w stanie współzawodniczyć w sposób niesprowadzający łez zażenowania i frustracji. Pewnie, opanowałem już do tego momentu sterowanie, ale nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że bez tych dodatkowych elementów ginąłbym jak ci frajerzy w robotach-telewizorach, których ścigałem moim potężnym robotem aż na krańce mapy.
I to chyba nie jest dobre.
*Hawken będzie dostępny na komputery w pełnej wersji 12 grudnia tego roku. *