Alone in the Dark rozpoczął rewolucję 3D (no, powiedzmy „pół-3D”), którą pociągnął dalej Resident Evil i stworzył nowy podgatunek. Były też gry w rodzaju Myst, w których akcję oglądaliśmy z perspektywy pierwszoosobowej… No i są także przypadki unikalne. Takim właśnie była Little Big Adventure.
Gra stworzona w 1994 roku przez zapomniane francuskie studio Adeline Software była przygodówką, ale nijak nieprzypominającą swoich braci i sióstr z gatunku. Typowe wówczas ręcznie rysowane tła zastąpiono prerenderowanymi lokacjami ukazanymi w udającym trzy wymiary rzucie izometrycznym (czyli, jeśli kto nie pamięta co to za dziw, z góry, ale z ukosa). Postacie natomiast wymodelowano już w pełnym 3D, zaś ich karykaturalnym designem sprytnie zatuszowano ograniczenia w kwestii liczby wielokątów (boleśnie widoczne chociażby we wspomnianym Alone in the Dark).
W odstawkę poszła mycha, bohaterem gry sterowało się bezpośrednio za pomocą klawiatury, bądź też pada. Dostępne były cztery różne postawy – np. sportowa (do szybkiego biegania i skakania) czy ostrożna (do skradania). Umiejętny dobór postawy do sytuacji był jednym z kluczy do pomyślnego ukończenia gry. Jak widać, rozgrywka w Little Big Adventure mocno wybiegała w przyszłość, mieszając frywolnie tradycyjne elementy przygodówkowe (rozwiązywanie zagadek, używanie przedmiotów, rozmowy) ze sporą porcją czynności zarezerwowanych wcześniej dla zręcznościówek. Bohater nierzadko musiał zakasać rękawy i własnoręcznie rozprawić się z przeciwnościami losu, tzn. obić gębę nieprzyjaznej istocie albo porzucać kulą do celu.