Ze sportowego samochodu wyłaniają się najpierw białe adidasy, a chwilę później ruda czupryna. To Lester Chaykin, młody naukowiec, który przybył do swojego laboratorium, aby kontynuować prace nad tajemniczym „Projektem 23”. Wypadek, do którego za chwilę dojdzie, na zawsze zmieni jego życie.
Już intro Another World, techniczny majstersztyk swoich czasów, robiło ogromne wrażenie i było obietnicą przeżycia czegoś niezwykłego. Obietnicą, która została spełniona w całości. Rok 1991. Mimo szybkiego rozwoju, gry nadal mają problem z kreowaniem świata, w który można uwierzyć. Co najwyżej szczątkowe dźwięki, mało szczegółowa grafika oparta na niewielkiej palecie kolorów, dwa wymiary czy ograniczone możliwości sterowania - w przypadku tylu umowności trudno było wczuć się w historię przedstawianą na ekranie.
Eric Chahi, który właściwie w pojedynkę stworzył Another World, chciał to zmienić. Postanowił zawalczyć ze stereotypem gier, jako nieskomplikowanej rozrywki dla dzieci oraz technologicznych maniaków. Jego celem by przeniesienie na ekran emocji, które towarzyszą oglądaniu dobrego filmu.
I udało mu się. Świat, do którego trafia Lester Chaykin, bardzo różni się od naszego, ale jednocześnie wydaje się niezwykle realny. Jak Chahi to osiągnął? Jednym ze sposobów było nierozdzielanie przerywników filmowych od fragmentów interaktywnych. Zabrakło też jakichkolwiek podpowiedzi, czy choćby najprostszego HUD-u. Nie było też tak oczywistego wtedy podziału na etapy, ekranów wczytywania czy walki z bossami, czyli wszystkiego co mogło sugerować, że jest to „tylko” gra.
Another World świetnie poradził sobie też z technicznymi ograniczeniami. Co więcej, uczynił z nich silne atuty. Brak dialogów nie razi w ogóle – bo jak niby Chaykin miałby rozmawiać z przedstawicielami innego gatunku – a jednocześnie dodaje aurę tajemniczości i obcości nieznanego świata.
A co z samą rozgrywką? Another World można nazwać zręcznościówką z elementami przygodówki. To jednak spore uproszczenie – gra robi wszystko, aby nie dać się prosto zaszufladkować. Wyzwania zmieniają się jak w kalejdoskopie. Nie doświadczymy tu dwa razy tego samego pojedynku, nie spotkamy łudząco podobnej przeszkody, nie pomyślimy „przecież to już było”. Wyraźnie skraca to czas rozgrywki – 2-3 godziny, jeśli nie zatniemy się na łamigłówkach lub trudniejszych fragmentach – ale buduje filmowy charakter rozgrywki.
Imponuje też wykreowany świat. Gracz nie ma wrażenia, że wszystko jest podporządkowane przygodom Lestera. Biegające w tle dzikie zwierzęta, przygotowujący się do walki gladiatorzy, nagie niewiasty (?) pływające w basenie – łatwo można uwierzyć, że Inny Świat tętni życiem nawet bez udziału rudowłosego bohatera.
Wszystko idealnie podkreśla prosta, lecz bardzo wyrazista grafika. Charakterystyczna kreska broni się po latach. Trochę gorzej prezentuje się animacja (która zachwycała w 1991 roku ), ale szybko można się do niej przyzwyczaić. Gra nadal wygląda nieźle i oprawą może konkurować z większością dzisiejszych niezależnych tytułów.
Jeśli ktoś nie miał jeszcze okazji przenieść się do świata Another World, nic nie stoi na przeszkodzie. Od 2006 na PC dostępna jest odświeżona wersja (poprawiono jakość teł i zwiększono rozdzielczość), w zeszłym roku gra trafiła też na urządzenia z iOS i Androidem, do kupienia za kilka złotych.
Przygody Chaykina na młodszych graczach zapewne nie zrobią już takiego wrażenia (w czasach Heavy Rain i GTA IV „filmowość” gier jest już na innym poziomie), lecz Another World nadal zostaje bardzo dobrą produkcją z ciekawym i świetnie przedstawionym światem. Problemem może być jednak wysoki poziom trudności. Mimo to, warto sprawdzić, co wstrząsnęło branżą gier na początku lat 90-tych i w dużym stopniu przyczyniło się do tego, jak wyglądają dzisiejsze tytuły.
Another World doczekał się też kontynuacji, ale można ją sobie z czystym sumieniem odpuścić. I to nie tylko dlatego, że została ona wydana jedynie na konsolę Sega CD. Choć Eric Chahi znalazł się na liście płac, to nie brał czynnego udziału w tworzeniu gry. To z kolei spowodowało, że czar jedynki gdzieś uleciał. Heart of the Alien pod każdym względem ustępowała poprzedniczce i została zapamiętana głównie z powodu absurdalnego poziomu trudności. Dlatego też, za duchowego spadkobiercę Another World częściej uważa się grę Flashback, mimo że opowiada całkiem inną historię.
Co ciekawe, wielkiej kariery nie zrobił sam twórca. Po konflikcie podczas tworzenia Heart of the Alien zaczął pracować nad kolejnym autorskim tytułem – Heart of Darkness. Nowa produkcja, mimo wielu atutów i dobrej prasy (ponoć zachwycony był nawet Steven Spielberg), nie odniosła sukcesu komercyjnego, co „wygoniło” Chahiego z branży gier na ponad 10 lat. Ale to już zupełnie inna historia.