Obie firmy nie podają danych sprzedaży ich kontrolerów ruchowych, a jedynie chwalą się liczbą urządzeń dostarczonych do sklepów. Sony pod koniec listopada zakomunikowało, że w dwa miesiące wysłało do sklepów cztery miliony egzemplarzy Move. Wynik imponujący, ale Microsoftowi udało się go przebić. W ciągu sześćdziesięciu dni od premiery gigant dostarczył do sklepów osiem milionów Kinectów. To oznacza, że założono bardzo wysoką sprzedaż kamery. Na polskie warunki takie wyniki mogą wydawać się nieprawdopodobne, bo u nas cena Kinecta jest bardzo wysoka. Tymczasem w Stanach kosztuje ona mniej niż Wii, czyli w porywach dziesięć procent miesięcznej pensji przeciętnego Amerykanina, a nie jedną czwartą jak w Polsce.
Kinect SportsOba kontrolery ruchowe zaliczyły świetny start, jednak na razie nie zobaczyliśmy niczego, czego nie znalibyśmy z Wii (lub DSa). Pojawiły się gry taneczne – na Kinecta w dniu premiery, Move musiał trochę poczekać na SingStar + Dance; są klony Nintendogs, przy czym Kinectimals to zupełnie nowa gra, a EyePet już był wcześniej na rynku – posiadacze starej wersji mogą ściągnąć z sieci łatkę dodającą obsługę Move, a kto gry jeszcze nie ma, może ją kupić w nowej wersji przygotowanej z myślą o kontrolerze. Nie brakuje też gier ruchowych, czyli fitnessów, które masowo ukazywały się na Wii. Są też obowiązkowe zestawy minigier sportowych, czyli Kinect Sports i Sports Champions, znikające z półek sklepowych na fali popularności Wii Sports. Jeśli to miałoby być wszystko, co mają do zaoferowania graczom Kinect i Move, już dziś znalibyśmy odpowiedź na pytanie, jak będzie wyglądać przyszłość – za pomocą kontrolerów ruchowych będziemy grali w to samo, co na Wii, tylko w ładniejszej grafice.
Jeśli chodzi o gry dla hardcore’owców, różdżka nie pozostawia wątpliwości, kto tu rządzi. Ukazało się Killzone 3 z kapitalną obsługą Move i Strzelca, nakładki o kształcie karabinu. W kolejce już czeka SOCOM: Polskie Siły Specjalne, a jak ktoś chce jeszcze dziś zagrać w FPS-a za pomocą Move, może sobie ściągnąć patcha do MAG. Oczywiście, już Wii pokazało, że kontrolery ruchowe świetnie nadają się do tego typu gier, ale Sony ma w tym miejscu sporo szczęścia. Konsolę Nintendo kupili głównie gracze niedzielni, więc głos hardcore’owców grających w Call of Duty na Wii i zachwalających ten sposób sterowania, jest praktycznie niesłyszalny. Ilu core’owych graczy miało okazję spróbować FPS-a na wiilocie? Teraz oni poznają nowy rodzaj sterowania na PlayStation 3. To świetna okazja dla wydawców i producentów gier na Wii, którzy nie osiągnęli sukcesu na konsoli zdominowanej przez tytuły Nintendo. Aragorn’s Quest, czy mające niedługo ukazać się No More Heroes: Heroes’ Paradise uświadamiają, że PS3 może doczekać się mnóstwa konwersji niezłych, a nawet bardzo dobrych, ale niedocenionych tytułów z Wii. Na konsoli Sony dużo łatwiej będzie im znaleźć odbiorców. SEGA mogłaby w końcu zarobić na MadWorld.