Zgodnie z raportem Bloomberga The Sims 3 tylko pomiędzy 18 a 21 maja pobrano 180 tysięcy razy, a nie jest to pełny i dokładny wynik, gdyż rzeczywistej skali tego procederu nie zna nikt. EA bagatelizuje cała sprawę, twierdząc iż dostępna w sieci gra nie jest nawet pełną wersją:
"Piracka wersja zawiera błędy i jest niepełną wersją gry. Brakuje w niej połowy świata - całego miasta."
Gra nie zawiera zabezpieczenia DRM, ale to i tak nie powstrzymałoby piractwa. W ubiegłym roku podobny los spotkał Spore, które pomimo zabezpieczeń w ciągu trzech tygodni pobrano 400 000 razy.
Jedynym pocieszeniem dla EA może być pewność, że już po premierze The Sims 3, gra jak wszystkie poprzednie części zacznie się rewelacyjnie sprzedawać.
fot.: EA