Po obejrzeniu tego materiału nasunęły mi się dość mocne skojarzenia z kilkoma tytułami z przeszłości. O ile sceny akcji są bliskie temu co widzieliśmy w niedawno wydanej Mafii II, to gromadzenie materiału dowodowego przypominało mi gry z serii Police Quest (zwłaszcza ostatnia część, nie stroniąca od brutalności), a przesłuchiwanie świadków Blade Runnera.
W L.A. Noire wcielimy się w Cole'a Phelpsa (w tej roli aktor Aaron Staton znany choćby z serialu Mad Men), bohatera wojennego, który rozpoczyna swoją karierę w policji Los Angeles. Zaczynając od roli zwykłego "krawężnika", wraz z rozwiązanymi kolejnymi sprawami będziemy awansować w policyjnej hierarchii. Przestawione w grze przestępstwa są oparte na autentycznych wydarzeniach z lat 40. ubiegłego wieku.
Duże wrażenie robi oprawa graficzna, a zwłaszcza precyzyjne odwzorowanie mimiki twarzy, który nadaje wirtualnym postaciom dużego realizmu. Odpowiada za to specjalna technologia zwana MotionScan. Aktorzy są nagrywani poprzez 32 otaczające ich kamery, co pozwala na wyłapanie nawet najmniejszego tiku nerwowego pojawiającego się na twarzy. Więcej o aspektach technicznych dowiecie się z poniższego materiału.
L.A. Noire zadebiutuje w Stanach Zjednoczonych już 17 maja tego roku. W Polsce trzeba będzie poczekać dodatkowe trzy dni. Gra będzie dostępna na konsolach Xbox 360 i Playstation 3.