Seria Fire Emblem jest zasłużonym przedstawicielem gatunku i jednym z prekursorów wśród japońskich gier, które czerpały pełnymi garściami z realiów zachodniego fantasy. Pierwsza część ukazała się w 1990 r. na konsolę NES i z miejsca zyskała uznanie fanów ze względu na liczne innowacje. Oprócz wspomnianego umieszczenia historii w quasi-średniowiecznej rzeczywistości, pełnej rycerzy, smoków i potężnych zamków, gra odznaczała się nietypowym podejściem do utraty kontrolowanych przez gracza jednostek. Seria jest znana z tego, że śmierć w walce danego bohatera jest permanentna i nie można go wskrzesić (do ożywiania po bitwie przyzwyczaiły nas inne jRPG). Poza tym każda broń ulega zużyciu, co również nie jest częstym widokiem w tego typu produkcjach.
DLC do Fire Emblem może być przełomem w historii Nintendo i początkiem poważniejszego potraktowania cyfrowej dystrybucji. Nie od dziś bowiem wiadomo, że usługi japońskiego producenta w tym zakresie są o wiele uboższe od oferty konkurencji i Nintendo ma sporo do nadrobienia. Póki co wiadomo, że wspomniany dodatek (nic nie wiadomo o jego zawartości) przetrze nieznany szlak, a swoje DLC już szykują kolejni producenci gier na 3DS-a i Wii U.
Czekamy na kolejne informacje i datę europejskiej premiery Fire Emblem 3DS.