Na pierwszy rzut oka Path of Exile prezentuje się dwubiegunowo. Z jednej strony widać rozwiązania, które dobitnie świadczą o chęci odcięcia się od produktu Blizzarda, a z drugiej – inspiracje diabelską serią widać na każdym kroku. Pierwsze spojrzenie na ekran rozgrywki nie powinno zostawić żadnych złudzeń – czerwona i niebieska kula na życie i manę, rzut izometryczny, losowe lochy i lokacje oraz stosy wrogów, których przyjdzie nam wyciąć i wypadające z ich ciał przedmioty. Znajoma formuła przeszła jednak wiele ciekawych zmian.
Jednym z elementów, które od razu rzucają się w oczy, jest rozwój postaci. Oczywiście możemy wybierać spośród dość tradycyjnych 6 klas opierających się na trzech współczynnikach: sile, zręczności i inteligencji, ale od tego momentu sprawy wymykają się klasycznym rozwiązaniom. Drzewko (choć bardziej pasowałoby tu określenie galaktyka, ze względu na układ i rozmiar) rozwoju, z którego wybieramy kolejne opcje po osiągnięciu nowego poziomu, odpowiada tylko za umiejętności pasywne, a więc za sprawności i rozwój jednego z trzech wspomnianych atrybutów. Ścieżki rozwoju są niesamowicie rozwinięte i rozgałęzione, co w perspektywie pozwoli na zbudowanie postaci dopasowanej na miarę naszych oczekiwań.
Za umiejętności aktywne odpowiadają klejnoty wypadające z zabitych wrogów lub będące nagrodą za wypełnienie zadania. Występują one w trzech kolorach odpowiadających gniazdom w broniach lub zbroi. W momencie osadzenia klejnotu możemy zacząć korzystać z danego czaru lub zdolności. Każdy z kamieni w miarę używania awansuje na kolejne poziomy, zwiększając zakres działania czy obrażenia, jakie możemy zadać. Co ciekawe, w każdej chwili możemy klejnot wyjąć i umieścić w zupełnie innej części naszego ekwipunku.
Złożoność tego systemu na tym się nie kończy. Część sprzętu, jaki napotkamy podczas rozgrywki, będzie miała więcej niż jedno gniazdo, co po znalezieniu klejnotów wspierających pozwoli na kumulowanie efektów. Przykładowo, jako wojownik (tutaj zwany Marauder) zdolność potężnego uderzenia możemy wzmocnić dodatkowo efektem żywiołu ognia. Wszystkie elementy kreacji postaci pozwalają na naprawdę dużą swobodę, zważywszy na to, że żaden z klejnotów nie jest przypisany do konkretnej klasy, co zaciera między nimi granice, a jednocześnie pozwala na szalone kombinacje.
Ciekawą decyzją projektantów gry jest kompletna rezygnacja z jakiejkolwiek waluty w grze. Handlowanie odbywa się więc za pomocą wymiany towarowej. Żeby poradzić sobie z tak zbudowaną gospodarką, twórcy wprowadzili system różnego rodzaju kamieni i zwojów (umożliwiających identyfikację przedmiotów, tworzenie portali, zmienianie właściwości broni, itp.), którymi tak naprawdę „płacimy”. Dodatkowo są one podzielone na mniejsze elementy – np. pięć małych karteczek da nam cały zwój potrzebny do czaru. Twórcy, podobnie jak Blizzard w Diablo III, pozwolą na wymianę przedmiotów między graczami, ale właśnie na zasadzie handlu wymiennego, a nie domu aukcyjnego.
Jeśli chodzi o ton i atmosferę, to grze również bliżej do klimatów Diablo niż kolorowego Torchlighta. Grinding Gear Games postawiło jednak na bardziej realistyczną grafikę (która z łatki na łatkę wygląda coraz efektowniej) i klimat inspirowany horrorami, odżegnując się od jakichkolwiek bajkowo-kreskówkowych elementów. Fabularnie wiadomo na razie, że budzimy się na plaży kolonii dla przestępców i musimy zmierzyć się z tabunem wrogów, ale istnieje potencjał na zbudowanie ciekawej historii.
Zasadniczą kwestią odróżniającą Path of Exile od konkurencji jest fakt, że gra będzie dostępna za darmo. I nie za darmo w stylu popularnych gier Free2Play, które i tak zmuszają nas do zainwestowania gotówki, żeby cieszyć się wszystkimi dostępnymi treściami. Twórcy zapewniają, że jedynymi elementami, na które będzie można przeznaczyć pieniądze, są rzeczy czysto kosmetyczne – unikatowy wzór na zbroi czy animacja czaru. Nie będzie natomiast możliwości uzyskania przewagi, kupując sobie lepszy przedmiot. O wszystko trzeba powalczyć – mieczem lub umiejętnością targowania się.
Śledzę postępy Nowozelandczyków już od jakiegoś czasu i ich projekt bardzo mnie zaciekawił. Grając w wersję z poprzedniego weekendu miałem odczucie zabawy z naprawdę dobrym produktem – wiadomo niekompletnym, ale jeśli chodzi o grywalność – nieodstającym od innych świetnych przedstawicieli gatunku. Blizzard w Diablo III zaprezentował swój pomysł, jak odrobinkę zamieszać w zastałym gatunku, ale wygląda na to, że Grinding Gear Games to zapaleńcy, którzy mogą w takim starciu powalczyć.
Jeżeli sami jesteście ciekawi Path of Exile, to po rejestracji na stronie możecie albo czekać na wylosowanie kodu, albo wesprzeć twórców odpowiednią kwotą (minimum 10 dolarów) i natychmiast zacząć zabawę.