źródło: onlive.com
Serwis The Verge donosi, że 14 sierpnia - trzy dni przed masowymi zwolnieniami w strukturach OnLive - pewien inwestor założył firmę pod nazwą OL2 i pozyskał niemal wszystkie aktywa dystrybutora cloud gamingu za 4,8 miliona dolarów. Łącznie z całą własnością intelektualną firmy i nazwą "OnLive". Warto w tym momencie przypomnieć, że w lipcu br. Sony kupiło konkurencyjne Gaikai, drugiego potentata w branży streamowania gier, za 380 milionów dolarów.
Z ustaleń wspomnianego serwisu wynika, że zarząd OnLive wynajął przed podpisaniem umowy sprzedaży zewnętrznych analityków, którzy wycenili aktywa właśnie na wspomnianą, niewygórowaną sumę. Nic dziwnego, skoro tuż przed przejęciem firmy przez nowego właściciela OnLive tonęło w długach (suma zobowiązań waha się od około 19 do 40 milionów dolarów, w zależności od źródła informacji), a dalsze istnienie tej marki było liczone w dniach.
Przyszłość grania w chmurze jest więc teraz niejasna, choć przejmowanie największych graczy w branży (OnLive i Gaikai) przez nowych inwestorów i pojawianie się kolejnych projektów (CoreOnline) może wskazywać, że sama idea jest jeszcze daleka od upadku. Czy dożyjemy jednak czasów, kiedy konsole i pecety odejdą do lamusa, a nasze kolekcje gier będą się składały z wirtualnych bytów na cyfrowych półkach?