Zapewnia nas o tym jeden z założycieli przedsięwzięcia, Steve Perlman, mówiąc, że ilość informacji jakie firma jest w stanie przekazać swoim partnerom porównywana jest jedynie z tym co o graczach są w stanie zebrać tytuły z portali społecznościowych.
Perlman stwierdził, że jedną z rzeczy za jakie podziwia Zynge, potentata na rynku gier wykorzystujących przeglądarkę internetową, jest to w jaki sposób gromadzone informacje o preferencjach użytkowników są następnie wykorzystywane do tego, aby kolejne tytuły były skrojone jeszcze bardziej na miarę.
W przypadku gier na komputery osobiste takie działania były trudne - ze względu na dystrybucję, różnice w wydajności sprzętu, itd. - ale za sprawą OnLive proces zbierania i przekazywania informacji będzie niesamowicie prosty.
"Daliśmy wydawcom mnóstwo danych. To pozwala im podejmować lepsze decyzje, lepiej projektować gry. Teraz w trakcie projektowania gry możemy postawić serwer z betą, do której dostęp będzie miała tylko określona grupa osób, a nikt spoza niej nie będzie mógł nawet podglądać".
Inną sprawą, która z punktu widzenia wydawcy jest, zdaniem Perlmana, świetnym atutem OnLive, to zanik rynku wtórnego, który wpływał na wyniki sprzedaży często krótko po premierze.