Panie prezesie, melduję wykonanie zadania. Znaczy, skończyłem Ōkami. Długo czekałem na europejską odsłonę, ssałem trailery i filmiki, oglądałem obrazki, czytałem recenzje, czekałem, czekałem, czekałem. W końcu nadeszła wiekopomna chwila (jak zwykle rok po premierze w Afryce czy Grenlandii) i pudełko z grą przypełzło pocztą. Na początku miałem problem z odgonieniem potomstwa od konsoli, ale w końcu złapałem grypę i mogłem na spokojnie przepłynąć kilkadziesiąt godzin w świecie japońskich akwarel, kaligrafii i walki Dobra ze Złem. A teraz zajmę wam kilka minut i opowiem jak to widzę w kilka dni po obejrzeniu napisów końcowych.