Okazało się, że w sumie w 42% sklepów dzieci w wieku 13-16 lat bez problemu mogły kupić gry oznaczone literką M (18 lat). W większych, ogólnokrajowych sieciach sprzedaży, gry mogło kupić 35% nieletnich. Jeszcze gorzej było w sklepach lokalnych, gdzie aż 63% nieletnich wychodziło z grą dla dorosłych.Jedynie połowa sprzedawców pytała kupującego o wiek. Tutaj sytuacja się polepszyła, bo jeszcze w 2003 roku tylko 24% sklepikarzy zwracało uwagę na to, czy kupujący jest pełnoletni.
Ciekawe czy ktoś sprawdzał jak sytuacja ma się u nas? Chyba nie, bo okazałoby się, że zupełnie nikt nie zwraca na to uwagi.