Mathew Eshelman, bo o nim właśnie mowa, został w 2007 roku zwolniony z firmy adwokackiej, w której pracował, a powodem dyscyplinarnego pożegnania się z podwładnym było jego uzależnienie od gier wideo, do którego poszkodowany sam się przyznawał i które kładł na karb stresu w pracy i w domu.
Następnym krokiem w karierze pana Eshelmana było założenie własnej kancelarii, które w kilka lat później poskutkowało zawieszeniem jego prawa do wykonywania zawodu na 5 lat przez radę adwokacką z Pensylwanii. Powód? Znów uzależnienie od gier.
W raporcie napisanym przez jednego z członków rady wynika, że Eshelman notorycznie zapominał o sprawach, terminach rozpraw sadowych i pieniądzach, które były w jego posiadaniu, czym działał na szkodę swoich klientów. Krótki wyrok zawieszenia spowodowany jest faktem, że przed nałogiem Eshelman był całkiem dobrym adwokatem.
Jak widać gry przemawiają do różnych ludzi, szkoda jedynie, że przekonujemy się o tym najczęściej na podstawie negatywnych wiadomości.