new WP.player({ width:600, height:338, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/c/9/7/c97bf112a4ffa09f2df035a54bcfefa4/ccf2f34660aef0ffab14fd89d56ce228/recenzja_fallout_new_vegas.mov', });Wideorecenzja Fallout: New Vegas. Film w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod tym adresem.Urquhart zaznaczył, że w przypadku najpopularniejszych serii strzelanek jest to proste – gwarantem zachowania gry na półce jest multiplayer, do którego gracze chcą wracać. Jednak jego zdaniem podobnie jest z grami RPG. Jako przykład podał serię Knights of the Old Republic, w której mogliśmy wybrać czy podążamy jasną, czy też ciemną stroną Mocy. Zakończenie gry nie oznaczało utraty jej wartości, czekała na nas inna ścieżka, którą można było poznać za jakiś czas.
Szef Obsidianu odniósł się także do nowszej produkcji studia - Fallout: New Vegas. Wspomniał, że można grać w nią 50 godzin, a jednocześnie nie znaleźć wszystkich zadań, nie zwiedzić każdego z miejsc. „W sieci są ludzie rozmawiający o tych wszystkich rzeczach, które można było zrobić inaczej” - powiedział. - „Wow, mógłbym zagrać ponownie, ponieważ jest tyle rzeczy, których jeszcze nie odkryłem, myślą”.
Feargus Urquhart wspomniał także, że gracze są lepiej motywowani do zatrzymania gry, gdy wiedzą, że nie tylko mają dużo do roboty, ale też kiedy mają świadomość, że deweloperzy zagwarantują im dużo więcej przygód pod postacią DLC.
Tymczasem nasuwa się pytanie: a może wystarczy robić bardziej dopracowane i rozbudowane gry oraz nie przesadzać z cenami rozszerzeń? Masówka i pośpiech rzadko kiedy wychodzą na dobre.