Czym byłyby losy Kratosa albo potyczki w Titan Queście bez odwoływania się do greckiej mitologii? Jak prezentowałby się bohater Dante’s Inferno pozbawiony określonego kontekstu? Czy gry sięgające do cenionych aspektów bogactwa kulturowego zyskują na takim rozwiązaniu?Nawiązywanie w grach do znanych mitów i powieści to nic nowego. Wymienione przykłady pokazują, jak wielkie znaczenie może mieć zapożyczone tło wydarzeń, rys bohatera czy luźne odniesienia do kulturowych arcydzieł. Pora dorzucić kolejny kamyczek do tego ogródka, dla wielu wcale nie tak oczywisty jak nordycka czy grecka mitologia. Pora wyruszyć w Podróż na zachód.
Być może wielu z Was kojarzy tę chińską legendę, która stała się kanwą dla XVI-wiecznej powieści autorstwa niejakiego Wu-Cheng’ena. Historia buddyjskiego mnicha Xuanzanga to mieszanka autentycznych wydarzeń z ludowymi podaniami, bo o ile sama pielgrzymka w zachodnie rejony jest jak najbardziej prawdopodobna, tak współtowarzyszy w postaci Małpiego Króla czy smoczego księcia przeobrażonego w rumaka nie sposób rozpatrywać w kategoriach faktów historycznych. Tym niemniej bogaty zestaw ciekawych bohaterów i sama konwencja długiej wyprawy wydały się twórcom gier wyjątkowo atrakcyjne. Efekt jest taki, że w wielu elektronicznych produkcjach na przestrzeni lat możemy odnaleźć mnóstwo elementów znanych z Podróży na zachód.
Dragon Ball Z: Budokai Tenkaichi 3Chyba najbardziej oczywistym przykładem zapożyczeń ze wspomnianej historii jest uniwersum Dragon Balla. Akira Toriyama, autor popularnej mangi, która była początkiem dla serii anime i wielu gier, nie krył inspiracji, na bazie których wykreował swoich bohaterów. Podróżująca w poszukiwaniu smoczych kul Bulma jest oczywistą parodią mnicha Xuanzanga, któremu w wyprawie pomagał Małpi Król. W tej roli Son Goku – niespotykanie silny chłopiec z ogonem i magicznym kijem, mogący przemieszczać się na superszybkiej chmurce. W chińskiej Podróży na zachód występował też między innymi „świniokształtny” Zhu Baije – żarłoczny leń i amator wdzięków pięknych kobiet, który nieraz pakował swoich towarzyszy w tarapaty. Toriyama na jego wzór stworzył zmiennokształtnego świniaka Oolonga.
Drugim wyraźnym odwołaniem się mangi, anime i gier do konwencji Podróży na zachód jest Saiyūki. Komiks i serial o tym tytule pojawiły się na rynku na przełomie XX i XXI wieku, prezentując historię czterech antybohaterów, którzy muszą dotrzeć do Indii i powstrzymać odrodzenie się demonicznego króla. Nie obyło się tu bez nawiązań do tradycji buddyjskiej czy takich postaci jak Son Goku, mnich Sanzo etc. Popularność serii przyczyniła się do powstania Saiyūki Reload – gry jRPG czy Saiyūki Reload Gunlock – bijatyki ze znanymi z mangi i anime herosami. Oba tytuły trafiły na PlayStation 2. Jednocześnie warto wspomnieć o produkcji znanej jako Saiyūki: Journey West z pierwszego PlayStation. Ta przedstawicielka taktycznych RPG odnosiła się bardziej bezpośrednio do mitycznej opowieści niż animowane Saiyūki i nie korzystała z mangowej licencji (gra ukazała się kilka miesięcy po wydaniu pierwszego tomu komiksu). Skąd więc identyczny element nazwy? Prosta sprawa: „saiyūki” to po japońsku „podróż na zachód”.
Małpi Król w Saiyuki: Journey West
Okazuje się, że legendarna wyprawa potrafi zainspirować także zachodnich twórców gier, czego najlepszym dowodem jest niedoceniane przez wielu Enslaved: Odyssey to the West z 2010 roku. Ekipa Ninja Theory z jednej strony starała się luźno nawiązać do konwencji Podróży na zachód, z drugiej zaś wiele elementów zostało przeniesionych niemalże dosłownie. Osią wydarzeń w Enslaved: Odyssey to the West jest oczywiście długa i żmudna wyprawa bohaterów. Główną rolę odgrywają tu Monkey, wypisz, wymaluj legendarny Son Goku, z „magicznym” kijem i latający na „chmurce” oraz Trip. Dziewczyna, która podstępem zmusza zawadiakę do towarzyszenia jej w powrocie do rodzinnej wioski na zachodzie. Trip to odwołanie do Triptaki (chińska forma – sānzàng), czyli nikogo innego jak samego mnicha Xuanzang/Sanzo. Co ciekawe, już we wspomnianej grze Saiyūki: Journey West mogliśmy określić płeć swojego mnicha, więc taka feminizacja legendarnej postaci nie jest niczym nowym.
Trip i Monkey przemierzali nieprzyjazne lokacje w świecie przyszłości, którym zawładnęły maszyny, i na pierwszy rzut oka trudno znaleźć kolejne zapożyczenia z chińskiej legendy. Aż do momentu, kiedy na ich drodze staje Piggsy. Grubas złota rączka to stary przyjaciel rodziny Trip i oczywiste nawiązanie do Zhu Baije – łakomego erotomana o świńskiej aparycji.
Trip, Monkey i Piggsy w Enslaved: Odyssey to the WestKolejne mniej lub bardziej dostrzegalne odniesienia do Podróży na zachód wstępują w wielu innych grach. Popularne w Chinach MMORPG pod tytułem Ether Saga Online jest bardzo mocno powiązane z chińską powieścią, w Pokemon Diamond i Pearl znajdziemy między innymi Infernape, czyli tutejszą inkarnację Son Goku, w dwóch częściach Warriors Orochi możemy spotkać Sūn Wùkōnga, przedstawiającego się właśnie tym imieniem. Nawet niezmiernie popularne League of Legends ma swojego Małpiego Króla. Wszystkie te przykłady i mnóstwo innych (Heroes of Newerth, SonSon, Monkey Magic, Mega Man: The Willy Wars) pokazują, jak wielki wpływ na współczesną popkulturę ma powieść XVI-wiecznego autora. Historia buddyjskiego mnicha i jego towarzyszy z pewnością nie jest w Europie tak znana jak w Azji, tym niemniej warto mieć świadomość, czemu w tylu grach spotykamy króla z małpim ogonem czy zboczonego świniaka. Po prostu „made in China”.