W rozmowie z GameInformerem wyraził swoją frustrację faktem niedopuszczania do użycia dojrzałych tematów w fabułach gier. Jego zdaniem to, co odrzucają wydawcy, nie spotkałoby się z żadną formą dezaprobaty np. w przemyśle filmowym.
Heavy Rain opowiadał o porwaniu dziecka. Kiedy mówisz o tym tak po prostu wywołujesz reakcje typu „O mój Boże! Co też masz zamiar pokazać? Zobaczymy torturowane dzieci?” Nie, nie, nie, nie, nie. Musimy zapewniać, że tak nie będzie, bo wszyscy boją się najgorszego.
Musimy wtedy tłumaczyć: „Słuchaj, nie chcę stworzyć czegoś szokującego. Nie na tym zarabiam. Chcemy stworzyć coś głębokiego i emocjonalnego – coś, na co ludzie mają szansę pozytywnie zareagować”.
Cage twierdzi, że konserwatywne podejście do spraw takich jak seksualność czy przemoc w świecie gier często może zaskakiwać.
Jeśli masz dwóch dorosłych bohaterów, którzy zakochują się w sobie i czynią dokładnie to, co dwójka dorosłych ludzi by zrobiła – zaczynają uprawiać miłość. W grze to naprawdę poważna sprawa.
*A w filmie? Mój Boże, widzieliście Grę o Tron? Jest tam pokazany seks, prawda? I to bardzo dobrze. Ale w grach? Jeśli pokażesz **, to zwykle okropna decyzja. Chcę powiedzieć, że gry powinny mieć takie same reguły odnośnie cenzury i dopuszczalnych elementów jak filmy i seriale telewizyjne. Nie powinno być żadnej różnicy.
O ile ciężko się z Cage'em nie zgodzić, wydaje się, że w tym temacie medium nie jest tak istotne, jak kwestia uczestnictwa odbiorcy. Specyfika gier elektronicznych polega na symulacji – w odróżnieniu od bardziej biernego odbioru sztuki kinematograficznej, gdzie (nawet pomimo procesów projekcji i identyfikacji) widz ma bardziej bierną funkcję w odbiorze tekstu. Do tego dochodzą również takie kwestie jak dostępność konkretnych dzieł na różnych rynkach dla młodszych odbiorców. Cage porusza jednak ważną kwestię, która, potraktowana w taki sposób, jak on to widzi, mogłaby przyczynić się do uczynienia medium gier bardziej dojrzałym.