WAŻNE
TERAZ

Podwójne zabójstwo w Raciążu. Miał zabić swoich dziadków

Nie dla sequeli

Nie dla sequeli

Kiedy w nowojorskim muzeum sztuki współczesnej otworzono wystawę zatytułowaną Wiek dziecka: dorastanie przez design (Century of the Child: Growing by Design), do udziału w niej zaproszono Keitę Takahashiego. Wystawa zbierała ważne dzieła, które odnosić się miały do modernistycznego zainteresowania dzieckiem, dzieciństwem i dorastaniem, co stanowiło paradygmat dla prądów designerskich ostatnich stu lat. W jej skład wchodziły więc wystroje wnętrz architektonicznych, wytwory rzemiosła artystycznego, ilustracje, wydania książek czy meble. W części dedykowanej okresowi od lat 60. do pierwszej dekady XXI wieku, skupiającej się na rozwoju dziecka jako pełnoprawnego członka współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego, znalazł się główny obraz wizualny z Katamari Damacy - gry stworzonej przez Keitę Takahashiego.

Keita Takahashi urodził się w 1975 roku w Fukuoce, w Japonii. Jako dziecko był wielkim fanem tytułów wydawanych na Famicoma. Od 1996 przez trzy lata studiował na wydziale sztuk pięknych i rzeźby na Uniwersytecie Sztuk w Musahino. W 1999 r., kiedy ukończył naukę broniąc dyplomu z rzeźby, ubiegał się o pracę w Namco. Oblał rozmowę kwalifikacyjną, jednak postanowiono zatrudnić go po tym, jak jeden z projektantów zobaczył jego prace. Pierwszy tytuł, jaki wyszedł spod jego ręki, to właśnie Katamari Damacy - absurdalna gra zręcznościowa, gdzie wczuwamy się w Księcia – syna Króla Całego Kosmosu. Naszym głównym zadaniem jest gromadzenie na Katamari (kulce, którą toczymy) jak największej ilości rzeczy. Chociaż zaczynamy będąc wielkości zaledwie kilku centymetrów i zbierając szpilki i zgniecione papierki, w końcu uciekają przed nami krowy oraz oczyszczamy całe miasta z budynków.

Katamari DamacyGra uważana jest za niezwykle innowacyjną – i rzeczywiście – to w jaki sposób powstała i jaką otrzymała w końcu oprawę graficzną, wynikało ze stanu zmęczenia rynku, co zauważył Takahashi. Zwrócił on uwagę na brak nowości w branży gier elektronicznych i chciał użyć prostych pomysłów, które złączone razem dawałyby w efekcie spójny świat ze znakomitą rozgrywką.

Katamari Damacy utrzymane było w stylistyce, która przynosi na myśl papierową twórczość dziecięcą. Postaci i świat zbudowane są z prostych brył geometrycznych, całkowicie zaniechano użycia światłocienia i zdecydowanie przeważają w nim kolory podstawowe. Grafika Katamari, przez brak konturów postaci i przedmiotów, kojarzyć się może też z wycinankami lub papierowymi rzeźbami. Ostatecznie Origami (które jest nawet jednym z elementów kilku etapów gier).

Po sukcesie, jaki odniosło Katamari Damacy, Takahashi nie planował stworzyć następnej części. Sądził bowiem, że powstające gry powinny być przede wszystkim innowacyjne – nagannym było jego zdaniem powielanie modelu rozgrywki, znanej z poprzednich ich części. Otrzymał jednak bardzo wiele listów od fanów, którzy desperacko prosili go o kontynuowanie genialnie zaprojektowanej rozgrywki. W końcu ugiął się pod prośbami i w ten sposób powstało We Love Katamari (2005). Gra utrzymana była w takiej samej stylistyce co jej poprzednia część, a jej fabuła nawiązywała bezpośrednio do wydarzeń, które doprowadziły do jej stworzenia. Takahashi pomyślał, że zabawne będzie, jeśli zamieści w grze samych fanów. Kontynuowała więc ona historię rozpoczętą w Katamari Damacy, wzbogaconą o aspekt próśb do Króla Całego Kosmosu, składanych przez wielbicieli wcześniejszego dzieła Takahashiego. Gra otrzymała więc specyficzne menu, z którego wybierać mogliśmy interesujący nas level i tryb rozgrywki. Wybrawszy więc Księcia lub któregoś z Królewskich Kuzynów (zbieranych pieczołowicie na każdej z plansz), podchodziliśmy do fanów, podnoszących z nadzieją ręce w oczekiwaniu ich wybrania. Składali potem swoje prośby, które rozpatrywał sam Król Całego Kosmosu wysyłając nas na misje, mające na celu przywrócenie splendoru Katamari Damacy. W efekcie We Love Katamari było samoświadome swego medium. Co więcej – często podkreślony był w nim fakt, że jest tylko kontynuacją i korzysta z rozwiązań zaproponowanych we wcześniejszej części. Nie miało więc wprowadzać nic nowego, jedynie przedłużać tak pożądaną przez wielbicieli rozrywkę.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ 👀