Zmien skórke
Logo Polygamii

Najlepsze gry pierwszego półrocza 2017 [Klub Dyskusyjny]

Ależ premier było już w tym roku. Nikt, nawet osoba pracująca w gierkach, nie byłby w stanie ograć wszystkiego. I właśnie dlatego nasze zróżnicowane zestawienie powinno Wam przypaść do gustu.

Maciej Kowalik: To dopiero półrocze? Trzeba przyznać, że obrodziło nam ono świetnymi tytułami. Póki co wskażę Nioha, mimo, że zdarzyło mi się ocenić inne gry wyżej. Ale choć What Remains of Edith Finch udało mnie się zachwycić, to właśnie Nioh wyrwał mnie na długie godziny z rzeczywistości. Poczułem do niego taką pierwotną zajawkę, która sprawiała, że choć o 3 rano ręce trzęsły mi się z szału po kolejnej śmierci, to nie umiałem przestać myśleć o tej grze. Na długi czas Nioh w pewnym sensie obrzydził mi inne tytuły. Miałkie, nieważne, sprowadzające mnie do roli mapłki wciskającej guziczki tak, jak chcieli autorzy. Oj, wrócę ja jeszcze do Nioha i dodatków, wrócę. Trzecią z wyróżnionych gier niech zostanie Get Even, bo rodakom udało się wziąć całą branżę z zaskoczenia. Gra daleka od ideału, ale nie wiem czy polski gamedev wypuści w tym roku coś lepszego.


pawel2Paweł Olszewski: Dziwnie tak nazywać grą półrocza coś wydanego w styczniu. Jeszcze dziwniej będzie pisać te słowa w grudniu, ale chyba jednak Resident Evil 7. Sposób, w jaki Capcom odświeżył swoją skostniałą markę to istny majstersztyk. Gra doskonale przemyślana i wyprodukowana, czerpiąca z konkurencji, ale jednak też silnie odwołująca się do swojego dziedzictwa. Byłem zachwycony nią od początku do końca i mam ochotę przejść ją jeszcze raz. To samo tyczy się Preya, który dowiózł dokładnie to, co zapowiadał, będąc świetnym “BioShockiem w kosmosie”.


adam2Adam Piechota: Pozycją, która najdłużej pozostanie w moim sercu, wcale nie jest fantastyczne Breath of the Wild. Czasem tak jest, że coś mniej doskonałego technicznie poruszy o wiele, wiele mocniej. Wybór pada zatem bez zastanowienia na Nier: Automata. Rzecz hermetyczna, ale jeżeli przebijecie się przez delikatnie męczącą powłoczkę (słabiutkie zadania poboczne, duże ilości backtrackingu, japoński design postaci), dostaniecie prawdopodobnie jedną z najbardziej emocjonalnych historii tego roku. Lub nawet najbardziej emocjonalną, choć wciąż nie nadrobiłem Edith Finch. Z tym że wytłumaczyć magię Niera (bez względu, czy pierwowzoru, czy Automaty), to także zepsuć całe zaskoczenie zielonym w temacie. Czyli nie mogę. Niestety.


Bartek Stodolny foto1Bartek Stodolny: Szukam w mej pamięci, szukam i… nie mogę nic znaleźć. Ograłem w tym roku sporo naprawdę fajnych tytułów, ale żaden nie wywarł na mnie aż takiego wrażenia. Bardzo liczyłem na to, że moją grą nie tylko półrocza, ale całego roku okaże się Dawn of War III, ale cóż – nie wyszło. Chociaż jak tak sobie pomyślę, to chyba najbardziej przypadł mi do gustu Horizon: Zero Dawn. Co prawda jeszcze go nie skończyłem, ale gra podoba mi się niemal pod każdym względem. Genialny świat, świetna, wpadająca w mój gust estetyka, nawet scenariusz nie jest tak męczący, jak w większości “open worldów”. Po prostu dobrze mi się w to gra, a polowanie na maszyny to jedna z moich ulubionych mechanik nie tylko półrocza, ale ostatnich lat w ogóle. Tylko czy to zaraz najlepsza gra ostatnich 6 miesięcy?


Patryk Fijałkowski: Mamy do czynienia z bardzo mocnym rokiem, więc trudno tak wskazać tylko jeden tytuł. Choć im dłużej się zastanawiam, tym bardziej stwierdzam, że w sumie nie tak trudno: Night in the Woods. Nic jeszcze mnie w tym roku tak pozytywnie nie zaskoczyło, nigdzie nie widziałem lepszego obyczajowego scenariusza, w nic aż tak nie wsiąkłem i nic mnie tak nie wzruszyło. Poszczególne sceny wspominam z nostalgicznym uśmiechem. Niby oglądamy zwierzaki, ale trudno tam o bardziej ludzkie postacie. Majstersztyk dla tych, którzy nie boją się leniwego tempa i są w stanie przymknąć oko na nieco słabszy wątek w końcowej części. Poza tym jednak – Bea rulz ok?


Dominik GąskaBez najmniejszych wątpliwości Thimbleweed Park. Gilbertowi i spółce udało się to, co wcześniej obiecał Schafer przy okazji Broken Age’a. Stworzyli grę, która wygląda jak dawno zaginiony klasyk LucasArtsu. A co lepsze wcale nie trzeba być starym fanem gatunku, by ją docenić. Możliwość zagrania na niższym poziomie trudności i wprowadzony w niedawnym uaktualnieniu system wskazówek dodatkowo przybliża ją masowemu odbiorcy. Zresztą całe wsparcie dla Thimbleweed Park od momentu wydania tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że słusznie uważam go za na razie najlepszą grę tego roku.

Redakcja

6
Dodaj komentarz

Zaloguj się by skomentować
5 Komentarze
1 Odpowiedzi
0 Obserwujący
 
Najpopularniejszy komentarz
Najpopularniejsza dyskusja
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
dKc
Użytkownik

Wy tak na serio z brakiem Zeldy?

mimochodem
Użytkownik

wy tak na serio z jednym nierem?

Freszu
Użytkownik

Sam zastanawiam się pomiędzy Thimbleweed Park i Night in the Woods. W pierwszym półroczu było naprawdę dużo gier, a zagrałem w trzy, może cztery tytuły, bo: 1. Krucho z czasem 2. Krucho z grami na PC Nier (brak wsparcia, patchy itp.), RE7 (co horror, to nie ja). Poza tym jakieś Beat Copy, Beholdery, kolejne przygodówki TT… Tylko Prey i może Dirt 4 wzbudziły moją sympatię. Na ten czas: Thimbleweed Park. Night in the Woods muszę przejść jeszcze raz i zobaczyć jak Holowka poradzi sobie z bardziej świadomym odbiorcą, bo za pierwszym razem wziął mnie z zaskoczenia. Przejdę drugą linię fabularną… Czytaj więcej »

Freszu
Użytkownik

O prawie bym zapomniał: port Bayonetty na PC! Cud, miód i orzeszki.

totalnanerdoza
Użytkownik
duxdaro
Użytkownik

Zdecydowanie Nier: Automata za to ciągłe granie na emocjach 🙂 I za ten feeling starych gier z czasów PS2.