WAŻNE
TERAZ

Nawrockiego nie będzie na Radzie Pokoju. Wiadomo, kto go zastąpi

Najciekawsze gry roku 2012 - Papo & Yo 

Najciekawsze gry roku 2012 - Papo & Yo

Temat ojca-alkoholika, obecny w popkulturze, jest szczególnie bolesny w Polsce, gdzie wysokie spożycie alkoholu i patriarchalny model rodziny tworzą podatny grunt pod takie zachowania. W filmach motyw ten widzieliśmy w Lśnieniu, Wojowniku czy też we Wszyscy jesteśmy Chrystusami. Z kolei w literaturze pojawiał się on między innymi w Dublińczykach Joyce'a, Tym obcym Jurgielewiczowej oraz Tajemnicy zielonej pieczęci Ożogowskiej. W grach motyw ojca-alkoholika nie był poruszany - aż do 2012, kiedy to na PSN pojawiło się Papo & Yo.

Bohatera gry, latynoskiego chłopca o imieniu Quico, poznajemy, gdy ukrywa się w szafie przed krążącym w pobliżu potworem. Quico wkracza w pojawiający się na ścianie portal, znajdując schronienie w stworzonej przez siebie fantastycznej rzeczywistości, trochę przypominającej południowoamerykańską fawelę, w której zapewne mieszka na co dzień. W tym świecie rządzi wyobraźnia - domy potrafią latać, świat zwija się jak w “Incepcji”, prawa fizyki można naginać. W wędrówce Quico towarzyszy latający robot, Lula, a także okazjonalnie spotykana dziewczynka, Alejandra, która czasem pomoże, a czasem spłata figla. A poza tym jest też Potwór.

Potwór jest wielki i różowy, lubi owoce, jak się obeżre, to śpi, a jak śpi, to z jego wielgachnego brzuszyska można zrobić trampolinę. Niestety, poza owocami, Potwór lubi też żaby - a kiedy zobaczy żabę, traci kontrolę nad sobą i absolutnie musi ją zjeść, a kiedy ją zje... cóż, wtedy poznajemy drugie oblicze Potwora. W tym drugim wcieleniu Potwór jest zły i agresywny, atakuje Quico i jest zagrożeniem dla wszystkich dookoła. By go uspokoić, trzeba rzucić mu specjalny owoc, gorzej, jeśli takowego nie ma w okolicy. Wtedy Potwór szaleje i jedyne, co można zrobić, to uciekać bądź kryć się przed nim. Dlatego też trzeba uważać, żeby Potwór nie zobaczył żaby, chować je, chronić Potwora przed pokusą i przed nim samym.

Nawet jeśli wcześniej nie wiedzielibyście, że Papo & Yo jest grową metaforą alkoholizmu, to zapewne i tak skojarzylibyście zachowania Potwora i Quico z kwestią uzależnienia. Nieprzypadkowo na samym początku gry twórca, Vander Caballero dedykuje ją matce, braciom i siostrze, wraz z którymi, jak mówi, “przeżył potwora w swoim ojcu”. Jeszcze przed premierą Papo & Yo Caballero otwarcie przyznawał, że gra powstała na bazie jego własnych przeżyć - ojciec był uzależniony od alkoholu i narkotyków, dopuszczał się także aktów przemocy wobec rodziny. Tym bardziej zatem zapadła mi w pamięć poruszająca scena pod koniec Papo & Yo, gdy na krótką chwilę obraz staje się czarno-biały i w miejsce Potwora widać ubranego w garnitur mężczyznę w średnim wieku. Jest on absolutnie zwyczajny, nic w nim nie ma z potwora, a jednak nie ma najmniejszych wątpliwości, że to przez niego Quico trzęsie się ze strachu w szafie.

Pod recenzją Konrada Hildebranda na Polygamii jeden z komentatorów napisał, że jeśli ktoś nie miał ojca-alkoholika bądź nie wychował się w rodzinie patologicznej, nie może sobie wyobrazić, jak to jest. Z jednej strony na pewno granie w grę to nie to samo co trwający latami koszmar, z drugiej jednak zamierzeniem Vandera Caballero było opowiedzieć swoją historię i chociaż trochę pokazać, jak czuje się dziecko w takiej sytuacji. Czy mu się to udało?

W jednym z poziomów jako Quico transportowałem śpiącego Potwora przez miasto. Ponieważ wiedziałem już wtedy, jak reaguje on na widok żaby, przezornie rozplaskałem wszystkie z nich o ściany. Tak mi się w każdym razie wydawało. Kiedy jednak przyszło przepychać deski z Potworem przez wąski uliczki, okazało się, że jedną żabę przegapiłem. Potwór mruknął coś, obudził się, pogalopował w jej kierunku - ja wtedy już uciekałem w drugą stronę, bo wiedziałem co się stanie - zeżarł żabę, wpadł w szał i zaczął mnie gonić. Umknąłem mu, ułagodziłem odpowiednim owocem, ale cała robota związana z transportem poszła w diabły. Złościłem się na siebie, jak mogłem nie dopilnować żeby na trasie Potwora nie było żab, wyrzucałem sobie, że przecież wiedziałem, co będzie, jeśli na którąś się natknie. I wtedy mnie olśniło - o to właśnie chodziło Caballero. Żebym zobaczył, co czuje dzieciak, który nie schował w porę flaszki przed pijącym ojcem. Udało mu się wywołać u mnie podobne uczucia, choć oczywiście skala emocjonalnych doznań jest zupełnie inna w przypadku kogoś, kto bawi się grą, a kimś, kto jest ofiarą realnej przemocy.

Papo & Yo jest grą wysmakowaną w warstwie wizualnej. Świat przedstawiony wygląda jak wariacja na temat dziecięcych wspomnień z faweli, z dodatkową porcją fantazji transformującej rzeczywistość. W trakcie gry można zobaczyć zbiorniki na wodę odlatujące na malutkich skrzydełkach, domki biegające na cienkich nóżkach, całe fragmenty miasta rozkładające się na plasterki i zmieniające kształty - wyobraźnia autorów naprawdę nie zna granic. Do tego dochodzi przepiękne graffiti, stworzone na bazie autentycznych malunków, zdobiących ściany w brazylijskim Sao Paulo oraz chilijskich Valparaiso i Santiago.

Rozgrywce towarzyszy doskonały podkład dźwiękowy, składający się z kapitalnie dobranych odgłosów i rytmów z krajów Ameryki Południowej, takich jak Brazylia, Kolumbia czy Wenezuela. Muzyka zmienia się w zależności od tego, co dzieje się w grze. Gdy Potwór wpada w szał, staje się mocniejsza, agresywniejsza i bardziej ponura, a kiedy Quico buduje wieżę z latających domków, każdy kolejny budynek powoduje, że w melodii przybywają nowe instrumenty. Zaś krzyk dziecięcego bohatera atakowanego przez wściekłego Potwora boleśnie przypomina, czego metaforą jest gra.

new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/2/d/4/2d4a7b589ea59b53d1e24b5cd0333b3b/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/Papo_n_Yo_E3_Trailer_www_savevid_com_.mov', });Zwiastun gry. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod Jeśli można się do czegoś przyczepić w Papo & Yo, to do poziomu trudności gry i czasu, jaki potrzeba na jej ukończenie. Gra nie niesie ze sobą jakiś specjalnych wyzwań, przez większą część czasu doskonale wiadomo, co trzeba zrobić, podpowiedzi są hojnie rozmieszczone, a całość da się przejść w jakieś trzy godziny. Wbrew pozorom nie jest to wada. Więcej grających będzie w stanie doświadczyć całej opowieści, a warto przekonać się, jak się ona zakończy. Finał, jest do głębi poruszający i zarazem mądry, przez co tym mocniejszy wstrząs emocjonalny Papo & Yo funduje graczowi.

Podobno znakiem wielkich twórców jest to, jak sprawnie przetwarzają oni osobisty dramat w pasjonujące opowieści. Jeśli tak jest, to Vander Caballero niezaprzeczalnie jest wielkim twórcą. Warto zapoznać się z tą przebraną w fantastyczne szaty opowieścią o uzależnieniu i współuzależnieniu. Bez cienia przesady mogę powiedzieć, że Papo & Yo to jeden z najlepszych i najbardziej poruszających tytułów, z jakimi miałem okazję zetknąć się przez ponad ćwierć wieku grania. Do listy momentów emocji w grach, na której znajduje się epifania Jamesa Sunderlanda w Silent Hill 2, lot nad ośnieżonymi zboczami w Journey, obcy odlatujący z ciałem Lestera Chaykina w Another World i wiele innych, dołączyła też scena kiedy Quico... dość. Zagrajcie i przeżyjcie to sami. Naprawdę warto.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇