Najciekawsze gry 2012 – Silent Hill: Downpour

Najciekawsze gry 2012 – Silent Hill: Downpour

O Silent Hill: Downpour, ósmej część serii Silent Hill wielu z Was mogło już zapomnieć. Ukazała się w marcu tego roku i nie zebrała wcale niezwykle przychylnych recenzji. A stało się to bardzo, moim zdaniem, niesłusznie. Dlaczego? Ponieważ nic nie będzie już Silent Hillem 2 i wszyscy powinni zdawać sobie z tego sprawę. Chciałabym poświęcić więc chwilę, by oddać Downpour chociaż niewielką dozę sprawiedliwości.

Silent Hill: Downpour opowiada historię Murphy’ego Pendletona – człowieka, który kieruje się przede wszystkim pragnieniem zemsty. Jego świat legł w gruzach wraz ze śmiercią synka, związanego w worku i utopionego w pobliskim jeziorze przez sąsiada państwa Pendleton. Mamy okazję zresztą dokonać owej zemsty w pierwszych scenach gry, szlachtując winowajcę za pomocą noża pod prysznicem – i jezioro, i prysznic są o tyle dla gry istotne, że Downpour w założeniu oscyluje wciąż dookoła wody. Gracz ma okazję poznać Murphy’ego w momencie, kiedy konwojowany jest do więzienia o ostrzejszym rygorze niż to, w którym znajduje się obecnie. Autobus z więźniami wpada jednak w poślizg i ulega wypadkowi zaraz przy granicy miasteczka Silent Hill. A więcej o fabule postaram się już nie pisać, by nie zdradzić wszystkich jej szczegółów.

Downpour stworzone zostało przez czeską firmę Vatra, która składa się z wielu pracowników byłego czeskiego oddziału 2K. Wzięli oni na siebie ogromną odpowiedzialność, gdyż społeczność zgromadzona wokół serii Silent Hill wciąż oczekuje jej powrotu do świetności. Tymczasem raczeni jesteśmy produkcjami pokroju Homecoming czy Shattered Memories, które do pierwszych czterech części nie powinny być nawet porównywane. Spójrzmy prawdzie w oczy: Silent Hill było dzieckiem ekipy z Team Silent. Teraz oczekiwać możemy albo czegoś zupełnie nowego, starającego się przetwarzać zaproponowane przez nich rozwiązania, albo marnego echa ich pracy. Ale wciąż należy oceniać każdą z gier jako poszczególny twór – chociaż kusi rzecz jasna ustawienie kolejnych tytułów w szeregu, w którym znajduje się genialna część druga, i szlochanie w kącie na temat tego, że żadna kolejna nie dorówna jej już narratologicznie.

new WP.player({ width:610, height:343, autostart:false, url: 'http://get-2.wpapi.wp.pl/a,61764431,f,thumb/5/d/2/5d2cabb357ceabf7442b32a85708d5b4/fecf4bbe7a15e3253140f65c03820e85/silent_hill_ql_gotowy.mov', });Silent Hill: Downpour – gramy i komentujemy. Wersję wideo w wyższej rozdzielczości znajdziecie pod A Downpour jest naprawdę sprawnie opowiedzianą historią. Chociaż wybory moralne być może nie są powalające, gra obfituje w niezwykle dużo elementów, które odnaleźć moglibyśmy w klasycznych już pierwszych czterech częściach, gdyby rzecz jasna powstały nieco później. Znane już od wielu lat miasteczko ukazane zostało z zupełnie innej strony. Nie dane nam jest tylko i wyłącznie poruszanie się po uliczkach między domkami, ale jesteśmy też w stanie zwiedzić tereny leśne położone na jego obrzeżach. Jest to wybór zdecydowanie nowatorski. Większość skojarzy przez to też zapewne Downpour z Alanem Wakem. Nie będzie to do końca złe skojarzenie, gdyż gry owe łączy również kilka rozwiązań mechanicznych.

Kiedy Murphy znajdzie się już jednak w samym Silent Hill, fani serii być może zauważą, że ekipa Vatra odrobiła pracę domową. Nie dość, że gdzieś w grze znajduje się niezwykle zaskakujące odniesienie do części czwartej, poruszanie się po mieście przypomina rozgrywkę pierwszych trzech części gry. Downpour zrobił też coś, czego nie uświadczy nikt grając w Homecoming - z walki z przeciwnikami można zrezygnować. Chociaż Murphy potrafi się bić o niebo lepiej od Jamesa czy Heather, w każdej chwili może również wziąć nogi za pas i schować się gdzieś w pobliskim pomieszczeniu, w oczekiwaniu na koniec burzy, która przyciąga hordy potworów. Jest to również dużo lepsze rozwiązanie niż to, które zaproponowano nam w Shattered Memories, gdzie z kolei sekwencje ucieczki zaczynały być już naprzykrzające się i męczące, jak zbyt często powtarzany refren w piosence pop.

Yamaoka, tak samo jak i inni ojcowie serii, nie wziął udziału w tworzeniu gry. Taki jest fakt. Musieli się z tym zmierzyć również ludzie odpowiedzialni za kontynuację serii. Zdaję sobie sprawę z tego, że jego muzyka była niezwykle ważna dla każdej z gier, przy których współpracował. Kompozycje jakie proponował do wszystkich z nich były bardzo klimatyczne, a jego styl nie może być pomylony z żadnym innym. Downpour musiało posiadać jednak warstwę muzyczną, a Daniel Licht (znany głównie za sprawą muzyki do serialu Dexter, ale ostatnio kojarzony pewnie również z Dishonored) spisał się w tym zakresie bardzo dobrze. Muzyka, którą usłyszeć możemy w Downpour jest zdecydowanie bardziej amerykańska, jednak wyciągnęła stosowne lekcje z poprzednich części gry. Nie wydaje się być może tak surowa jak twórczość Yamaoki, ale ewidentnie też do niej nawiązuje. Z tym, że czyni to dość nowatorsko i, co należy podkreślić, nie stara się podrobić jej w dosłowny sposób.

Downpour ma kilka słabych stron. Nie jestem po części w stanie wybaczyć decyzji, jaką podjęto w sprawie rozmaitych zakończeń gry. O ile zwykle były one konsekwentnie wyprowadzane z pomysłu, który był główną osią opowiadanej historii, Downpour wydaje się żonglować kilkoma alternatywnymi jej wersjami. W ten sposób postać głównego bohatera traci na głębi, a decyzje jakie podejmuje Murphy nie są najlepiej uargumentowanymi wyborami w świetle zakończenia fabuły. Zaprezentowane w grze kreatury są też dużą odskocznią w porównaniu do tego, co proponowały nam inne części serii. Przede wszystkim są zdecydowanie za ludzkie, by były w stanie przerażać.

Czy Silent Hill: Downpour jest najlepszą grą 2012 roku? Nie, nie jest. Czy jest najlepszą grą w serii? Tu również bez wahania odpowiedzieć można: nie. Jest jednak najlepszą częścią serii, która została stworzona na Zachodzie. Zna umiar i jest świadoma swego miejsca. Nie zobaczymy za każdym rogiem Piramidheada (co osobiście niezwykle mnie ucieszyło) ani Bubble Head Nurse. Myślę że po tym, kiedy ukazało się Book of Memories i Silent Hill: Revelation już jest to fakt, świadczący o wyczuciu z jakim została stworzona gra, która zajmować miała miejsce w kultowej przecież serii. Podchodzi ona do tematu z dużą dozą innowacji, sięgając jednak po kilka lekcji do klasyków. I moim zdaniem jest grą, która ewidentnie warta jest zapamiętania. Pomyślcie o tym w ten sposób – gdyby nie ukazała się pod wiele niosącym tytułem Silent Hill, z pewnością wielu z Was spojrzałoby na nią bardziej przychylnym okiem.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE 🎯