Pomimo miażdżących recenzji czwartej części – Resident Evil: Afterlife, który „poszczycić” może się zaledwie 25% pozytywnych recenzji (wg serwisu Rotten Tomatoes) i negatywnymi opiniami samych fanów marki, film zarobił krocie. Same pokazy kinowe przyniosły produkcji oszałamiające 236 milionów dolarów, dwa i pół raza tyle, ile zarobiła trzecia odsłona serii – Extinction. Liczby te są porównywalne z łącznym zyskiem z wszystkich trzech pierwszych części filmowej serii.
W osiągnięciu tak dobrego wyniku pomógł fakt wyświetlania obrazu w trójwymiarze, co automatycznie sprawia, że bilet kosztował więcej. Około 80% projekcji na terytorium USA stanowiły właśnie pokazy trójwymiarowe. Nie dziwi fakt, że także nadchodząca część piąta wyświetlana będzie w 3D.
Resident Evil Movie 5 pojawi się we wrześniu, kontynuując tradycję do omijania innych głośnych premier, które mogłyby zagrozić wynikom finansowym produkcji. Na dzień jego startu na razie nie zaplanowano żadnego innego filmu. Dwa lata, które przewidziano między premierą czwartej, a piątej części to najkrótszy okres dzielący dwa filmy w tej serii. Na poprzedniej odsłony czekaliśmy 2,5 oraz dwukrotnie po 3 lata. Nie wróży to raczej projektowi zbyt dobrze.