Nie umiem wyjaśnić swojego zamiłowania do gier MMO. Spędziłem sporo czasu z Age of Conan, liznąłem World of Warcraft, Star Treka Online, City of Heroes i The Lord of the Rings Online, a nawet dążyłem do zostania Jedi w Star Wars Galaxies, zanim jeszcze gra przeszła niefortunną aktualizację. Jednocześnie nigdy nie przywiązałem się do żadnego z tych światów, rezygnując po kilku tygodniach czy miesiącach. Powodów jest co najmniej kilka, ale podstawowy to niezrozumienie dla horrendalnych planów subskrypcji, proponowanych przez wydawców. I nie jestem jedynym, którego odrzuca abonament.
Skoro potencjalnie grających w MMO, niechętnych do płacenia, jest wielu, tworzy się nisza. A tę w ostatnim czasie zaczęto sprytnie zagospodarowywać. Część z dużych tytułów przeszła na model free-to-play, posiłkując się mikrotransakcjami. Niektóre firmy rozpoczęły tworzenie gier od podstaw, skupiając się właśnie na takiej perspektywie ich utrzymywania. Kolejną darmową produkcją, zasilającą katalog działającej na tym poletku firmy Frogster, będzie Mythos – tytuł, którego losy są pełne zawirowań jak arabskie wątki w Modzie na sukces. Na szczęście dla wszystkich prace nad grą wznowiono i wkroczyła ona już w etap zamkniętej bety.
Miałem okazję wziąć udział w pokazie, przygotowanym przez przedstawicieli Frogstera, jak również zapoznałem się z początkiem przygody w ramach beta-testów. Już rozpoczynając zabawę, można poczuć się jak w domu – tytuł wita nas bowiem specyficzną stylistyką i ekranem tworzenia postaci, bardzo typowym dla produkcji MMO. To chyba właśnie potencjalny urok Mythosa – korzystanie ze sprawdzonych, działających rozwiązań i urozmaicanie ich własnymi pomysłami. HanbitSoft, obecni twórcy, oferują coś, co spokojnie można nazwać mieszanką Torchlighta, World of Warcraft i Diablo III – tak pod względem rozgrywki, jak i stylistyki.