Move.Me działa na zasadzie serwera, który przesyła kompletne dane dotyczące nawigacji i ruchów kontrolera na nasze pecety i pozwala korzystać z takich samych narzędzi, do jakich maja dostęp profesjonalni deweloperzy.
"Postrzegamy Move.Me jako szansę na stworzenie nowej, innowacyjnej interaktywnej technologii w takich dziedzinach jak nauka czy medycyna. Chcemy też wspierać początkujących deweloperów, by dać im szansę stworzenia aplikacji, które nam się nawet nie śniły", powiedział John McCutchan, straszy inżynier w Sony.
Takie ogłoszenie od razu wzbudziło plotki czy Sony pozwoli niezależnym osobom tworzyć gry z wykorzystaniem kontrolera Move i publikować je na zasadzie podobnej do tej z AppStore firmy Apple. Na razie nie ma w tej sprawie oficjalnego komentarza, nie ma też oficjalnej daty premiery Move.Me.
Przypomnijmy, że na podobny krok zdecydował się ostatnio Microsoft ze swoim Kinectem i już na wiosnę oficjalnie będziemy mogli majstrować przy zabawce do Xboksa 360. W sieci krąży też mnóstwo filmików, które stworzyli zapaleńcy nawet przed oficjalnym otwarciem Kinecta. Nie wiadomo czy ta decyzja miała wpływ na Sony.
Na obydwu decyzjach (Sony i Microsoftu) tak naprawdę skorzysta gracz. Im więcej głów siedzi nad tym jak rozsądnie wykorzystać technologie Move i Kinecta, tym większe prawdopodobieństwo, że pojawi się jakiś rewolucyjny pomysł. Czekamy z zapartym tchem.