Molyneux: Będę robił gry póki nie padnę (bądź przestaniecie mnie lubić)

Jeżeli liczyliście na to, że zapowiedziany niedawno (i wrzucony na Kickstartera, oczywiście) Godus będzie ostatnim, życiowym projektem Petera Molyneux, to się przeliczycie. Twórca, którego jedni lubią, a inni mniej (ale któremu nie da się odmówić wyrazistości) przyznał ostatnio, że tworzenie gier jest dla niebo zbyt ważne, by z niego rezygnować.

Nie zapowiadałem w żaden sposób przejście na emeryturę, nie mówiłem też, że rzucę się z mostu po premierze mojej kolejnej gry. Przestanę robić gry kiedy nikt na świecie nie będzie lubił tego co robię albo w dniu, w którym umrę. Czuję w sobie więcej pasji, zaangażowania i energii do tworzenia gier niż kiedykolwiek w życiu. Myśl o emeryturze jest dla mnie wstrętna. Musiałbym być w jakimś stanie wegetatywnym żeby to rozważać.

Godus, który - jak również przyznał ostatnio Molyneux - będzie jedyną grą, stworzoną przez zespół 22 Cans (ma facet rozmach) to finansowana przez Kickstartera produkcja, nawiązująca do Populousa czy Black & White. Ma być dla Molyneux powrotem do korzeni i okazją do dania nam takiej "god game", o jakiej zawsze marzyliśmy. Przy takim rodzaju finansowania presja społeczna ciążąca na twórcy będzie większa niż kiedykolwiek i oby sytuacja, w której "nikt na świecie nie będzie lubił tego co robi" nie nastąpiła zbyt szybko...

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
ZATRZYMAJ SIĘ NA CHWILĘ… TE ARTYKUŁY WARTO PRZECZYTAĆ