Po tym jak o modzie zaczęło być głośniej w Internecie, filmiki z prac zamieszczone w serwisie YouTube zostały zablokowane z komentarzem, że naruszają one prawa autorskie firmy Activision. Inne materiały - jak strona projektu, fora, czy sam mod na razie nie zostały "zaatakowane".
Ryan stwierdził, że Blizzard nie skontaktował się z nim bezpośrednio, więc powody tak ostrej reakcji nie są znane. Plotki krążące w sieci mówią, że prawdopodobnie chodzi o samą naturę moda lub też o jego dość jednoznacznie kojarzącą się nazwę. Po tym jak sam zainteresowany wystosował zapytanie czy może kontynuować swoją pracę, spotkanie z przedstawicielami twórców StarCrafta 2 zostało zaaranżowane.
Całej sytuacji przygląda się Tom Cadwell, dyrektor projektów w Riot Games, wcześniej projektant World of Warcraft, i postanowił zaproponować Ryanowi prace w swojej firmie.
"Kiedy widzę modera robiącego coś fajnego, zawsze staram się z nim skontaktować. Wysłałem mu maila z propozycją spróbowania swoich sił u nas. Co z tego wyjdzie zależy od naszych i jego oczekiwań na przyszłość".
Zaistniała sytuacja wydaje się o tyle dziwna, że w przeszłości Blizzard był kojarzony jako firma, która sprzyja i dba o moderów swoich gier. Z drugiej jednak strony zawsze dość stanowczo, czasem radykalnie, broniła swoich praw autorskich. Czekamy więc na rozwój sytuacji i, być może, na naprawdę ciekawego moda.
StarCraft 2 jest z nami już od kilku miesięcy i godnie kontynuuje to, co zapoczątkowała pierwsza część gry. Mimo że wiele osób uważa, że jest to tylko ładniejsza kopia jedynki, to tak naprawdę tytuł jest produkcją znakomitą. Zajrzyjcie do naszej recenzji, żeby przekonać się dlaczego.