Rząd Korei Południowej angażujący się w kontrolę i nakładanie ograniczeń na elektroniczną rozrywkę to temat podejmowany od lat. Działania stosownych ministerstw, często będące wynikiem inicjatyw podejmowanych przez bezradnych rodziców, coraz bardziej skupiają się na tym, aby młodzi obywatele nie poświęcali całego wolnego czasu na gry komputerowe. Znany jest przykład "nocnej blokady" na granie po Sieci przez nieletnich, Sony wymagało, aby użytkownicy zakładający konta w usłudze PSN mieli powyżej szesnastego roku życia etc.
Gimnazjalny Zerg rush tylko do 15:00?Najnowsza inicjatywa w tej materii przywołana przez Forbsa została podjęta przez Ministerstwo Kultury, Sportu i Turystyki. Politycy chcą, aby najwięksi producenci gier (firmy zatrudniające powyżej 100 osób i z rocznym przychodem powyżej 27 milionów dolarów) wprowadzali do swoich produktów swoiste ograniczniki czasowe. Takie narzędzie umożliwi rodzicom ustalenie, jak długo i w jakich godzinach ich dziecko może korzystać z gry. Na cenzurowanym znalazłyby się takie tytuły jak League of Legends czy StarCraft II, ale Blizzard nie musiałby wprowadzać ogranicznika do Diablo III, gdyż gra jest przeznaczona wyłącznie dla pełnoletnich graczy.
Czy tak restrykcyjne prawo pomoże w walce z dziecięcym nałogiem? Sam fakt podejmowania takich inicjatyw na szczeblu ministerialnym wskazuje, że problem jest ogromny i wielu rodziców nie potrafi sobie z nim poradzić tradycyjnymi metodami wychowawczymi. Nie od dziś jednak wiadomo, że praktycznie każde zabezpieczenie da się obejść, a nakładanie zakazów to kij bez marchewki, który może się w końcu złamać na zahartowanych plecach młodocianego nałogowca.
Rządy w krajach europejskich i w Stanach Zjednoczonych są dalekie od prawnego ingerowania w spędzanie wolnego czasu przez dzieci. Odpowiednie organizacje dbają natomiast, by zawartość każdej gry była stosownie skontrolowana i otrzymała kategorię wiekową w systemie PEGI/ESRB, które są ważną informacją dla rodziców. Czy to wystarcza? Nie da się ukryć, że nawet najbardziej restrykcyjny przepis nie stanowi długotrwałego rozwiązania problemu. Nałogowe przywiązanie dzieci do gier komputerowych i Internetu to znak czasów, potęgowany przez społeczeństwa sieciowe i zmieniające się miejsce rodzica w procesie wychowawczym. Bez zagłębienia się w strukturę i bez zmiany podejścia opiekunów nie może być mowy o skutecznym podejmowaniu walki z tak niebezpiecznym zjawiskiem.