W połowie zeszłego tygodnia usługa Playstation Network przestała działać, co uniemożliwiło granie wieloosobowe graczom posiadającym konsolę Sony. Początkowo firma twierdziła, że naprawienie usługi zajmie od jednego do dwóch dni. Playstation Network wciąż nie działa, a sytuacja zaczyna się rysować w coraz ciemniejszych barwach.
Różnymi kanałami dobiegają do nas bardzo niepokojące sygnały. Wiemy już, że usługa nie tyle zaliczyła awarię, co została wyłączona świadomą decyzją korporacji. Na oficjalnym blogu Playstation, Patrick Seybold, starszy dyrektor ds. komunikacji i mediów społecznościowych, napisał:
"Próby włamania do naszych systemów wpłynęły na PlayStation Network i usługę Qriocity. Aby przeprowadzić gruntowne śledztwo i zapewnić sprawne i bezpieczne działanie naszych usług sieciowych w przyszłości, postanowiliśmy wyłączyć PlayStation Network i Qriocity w środę 20 kwietnia wieczorem".
Jedna z możliwych przyczyn owego wyłączenia? Włamanie hakerów, którzy wykradli dane użytkowników sieci PSN, w tym nawet numery ich kart kredytowych.
Do takiego rozumienia całej sytuacji skłania wypowiedź przedstawiciela Sony Computer Entertainment Japan, Satoshiego Fukuoki. Komentując on awarię dla serwisu PC World stwierdził on, że jego firma "wciąż nie stwierdziła, czy dane osobowe albo numery kart kredytowych użytkowników zostały narażone na szwank, ale jeżeli tak się stało, to Sony natychmiast powiadomi wszystkich zainteresowanych". Można sobie wyobrazić jaki chaos spowodowałaby taka informacja. Dla japońskiej korporacji byłaby to PR-owa katastrofa, dla jej klientów - narażenie na bardzo realne, finansowe straty.
Istnieją też mniej pesymistyczne interpretacje wydarzeń związanych z awarią PS Network.
Czytaj dalej