„Xbox to nie konsola do gier. To centrum domowej rozrywki. To miejsce, w którym możemy się spotykać. Miejsce, w którym możemy oglądać TV. Nadchodzi usługa Hulu. Nasz sprzęt jest jedynym, gdzie sami jesteśmy kontrolerami. Nasz głos, nasze gesty, nasze ciało”, mówi Ballmer.
Co więcej szef Microsoftu z dumą obserwuje obecną tendencję zmieniania Xboksa 360 w sprzęt dla całej rodziny, z którego nie będą korzystać już tylko „chłopcy”.
„Myślę o własnej rodzinie. Moja żona mawiała ‘Nie, nie, to jest sprzęt dla chłopców’. Teraz jednak mówi ‘Tak, chodźmy pooglądać film. Pograjmy też w tę grę taneczną’”.
Ballmer chce żeby uwaga „typowego 15-letniego chłopca” skupiona była bardziej na Kinekcie, niż na samym tylko Xboksie 360.
Brzmi to wszystko niebezpiecznie i pozostaje mieć nadzieję, że firma nie zlekceważy kompletnie rdzennych graczy. Z pewnością w akceptacji nowej strategii pomogła rewelacyjna sprzedaż Kinecta, który znalazł już 8 milionów nabywców.
Graj z głową - Sprawdź swoje IQ. Narodowy test inteligencji!