David Stebbins z Arkansas szacuje, że Microsoft powinien mu wypłacić pół biliona dolarów. Z jakiej okazji? Jak każdy użytkownik Xbox Live, Stebbins zawarł umowę, która stała się wiążąca zarówno dla niego, jak i Microsoftu. Niedawno wpadł jednak na pomysł "jednostronnej zmiany warunków świadczenia usług". Złożył zawiadomienie o jego liście poprawek do Microsoftu i dał firmie dziesięć dni, aby zaakceptowała nowe warunki. Microsoft nie odpowiedział na pismo co, według Stebbinsa, oznacza że jego wersja umowy została wcielona w życie.
Kilka tygodni później, 18 maja, Stebbins ponownie skontaktował się z Microsoftem, tym razem z ofertą rozstrzygnięcia sporu prawnego, w kwestii omawianej umowy, gdzie stwierdził, że należy mu się 500 miliardów dolarów odszkodowania. W liście zawarł informację, że w przypadku braku odpowiedzi w ciągu 24 godzin, jego żądania automatycznie uznawane są za zasadne.
Producent Xboksa także nie udzielił żadnej odpowiedzi, przez co Stebbins złożył w tej sprawie pozew w sądzie federalnym w Seattle.
Stebbins twierdzi, że używa tej samej taktyki, którą stosują wielkie korporacje. Często zmuszają one klientów do akceptowania w formie elektronicznej zmian warunków umowy użytkownika aby nadal mógł on korzystać z usługi. Oczywiście znaczna większość konsumentów nawet takich umów w pełni nie czyta.
„Poszkodowany” stwierdził ponadto, że w sądzie nie będzie przedstawiać żadnych papierowych dokumentów, bowiem "nadmiernie obciążyłoby to jego drukarkę". Zamiast tego przygotował odpowiedni kanał w serwisie YouTube, gdzie zamieścił, jako filmik, screenshoty z wprowadzonych przez niego zmian w umowie. Niestety, kanał został już usunięty.
Warto dodać, że bohater historii złożył w ciągu ostatniego roku kilkanaście podobnych pozwów, w których w taki sposób próbował wymusić od wielkich korporacji sporą ilość gotówki.