Kojarzycie może te żałosne reklamy telewizyjne narzędzi kuchennych? Oglądamy, jak jakiś facet z naiwnością trzyletniego dziecka korzysta z dobrodziejstw ultranowoczesnej sokowirówki, opiekacza i noży, które z zabójczą precyzją kroją warzywa i owoce. Na te ostrza w akcji naprawdę przyjemnie się patrzy. Główny bohater zapowiadanego właśnie Metal Gear Solid: Rising również pomacha ostrzem i to z jeszcze większą pasją oraz precyzją niż kucharze z reklam.
MGS bez Kojimy
Nadchodzący Rising nie będzie typowym MGS-em, do jakich przez tych kilka lat przyzwyczaił nas Hideo Kojima. Skromny wizjoner z Kraju Kwitnącej Wiśni ustąpił pola innym programistom, pozostawiając sobie wyłącznie rolę doradcy. Tak więc nad projektem czuwa niejaki Matsuyama, a scenariusz płodzi Etsu Tamari, ludzie związani z Konami i znający się na rzeczy.
Sami twórcy definiują swoje dzieło jako grę z gatunku Lighting Bolt Action. Głównym bohaterem tej odsłony serii ma być Raiden, który tak jak Snake będzie skradał się za plecami wrogów, po cichu likwidował strażników i unikał ich wzroku. Poznamy go zaraz po wydarzeniach przedstawionych w Sons of Liberty. Nie będzie to jednak ten sam jasnowłosy, trochę zniewieściały młodzieniec, którego pamiętamy z poprzednich części, ale cybernetyczny, ponury ninja, który bez wahania zrobi z każdego przeciwnika materiał na sałatkę. I zrobi to w stylu każdego szanującego się ninja, czyli wyczyniając nad głowami oponentów niesamowite akrobacje.