Jak dowiadujemy się z ostatnich doniesień, fabuła gry została przesunięta i według nowych ustaleń ma miejsce po czwartej odsłonie serii Metal Gear Solid. Zmiany dotyczą też gameplayu – jak się sugeruje, Hideo Kojima był nawet gotów anulować projekt, gdy okazało się, że możliwość cięcia wszystkiego mieczem okazała się problematyczna w kontekście całej gry.
Na ratunek przyszło studio Platinum Games, które wykorzystując gotowe materiały zmodyfikowało gameplay oraz napisało fabułę od podstaw, tak by lepiej spełniała swoje zadanie i nie była uzależniona od innych gier. Główna zmiana to ograniczenie elementów możliwych do pocięcia – niszczenie wszystkiego było ponoć problematyczne w przypadku projektowania poziomów. Wciąż jednak pozostawiono dowolność w dzieleniu na kawałeczki naszych wrogów.
Jak to barwnie określono, Metal Gear Rising: Revengeance to obecnie bardziej „tnij, tnij, tnij” niż „celuj, tnij, zabierz”. Ach, i na koniec smutna informacja: oficjalna strona gry nie wspomina o wersji pecetowej.