Medal of Honor - recenzja trybu multiplayer

Medal of Honor - recenzja trybu multiplayer

Już po wszystkim. Medal of Honor jest na rynku i zbiera niezbyt pochlebne recenzje. Według większości graczy kampania single player jest nudna i zwyczajnie nieudana. Można się z tym zgodzić lub nie, ale trzeba przyznać, że multiplayer to zupełnie inna bajka. Dziwne, bo jak sięgnąć pamięcią, seria zawsze kojarzyła się ze świetnym singlem i słabiutkim multi. Twórcy po prostu lekceważyli tryb sieciowy, traktując go jako wymuszony dodatek. Wyjątkiem jest Allied Assault, który nadal przyciąga na serwery rzesze graczy.

Sieciowy aspekt najnowszego Medal of Honor został całkowicie opracowany przez szwedzkie studio DICE. Autorzy kultowej serii Battlefield i kapitalnego Bad Company 2 spełnili powierzone im zadanie i stworzyli najlepszy, jak do tej pory, multiplayer w dziesięcioletniej historii Medal of Honor.

Człowiek demolka bez granatów

Odpalamy grę. Pierwsze, co rzuca się w oczy, to zupełnie inna w porównaniu z singlem grafika. Tam kampanię napędza Unreal Engine 3, natomiast DICE posłużyło się autorskim silnikiem Frostbite. Niestety, engine nie zapewnia tej samej wizualizacji zniszczeń, która uczyniła z Bad Company 2 grę wyjątkową. Owszem, seria z AK-47 wyłamie sztachety w płocie, rozbije gliniane dzbanki i drewniane skrzynie, ale o swobodnym demolowaniu budynków możemy zapomnieć. Możemy za to zrobić granatnikiem dziurę w murze, uszkodzić fragment ściany i tak dalej, ale nie jest tego znowu tak dużo. Zabrzmiało groźnie, jednak nie jest to jakiś wielki mankament, po prostu szkoda, że DICE nie poszło w tej kwestii na całość.

Natomiast gdy spojrzymy na grafikę z czysto estetycznej strony, mamy przed sobą prawdziwe arcydzieło. Jest bajecznie kolorowo i surrealistycznie pięknie. Bez przerwy jesteśmy bombardowani sugestywnymi rozbłyskami, krajobraz sięga aż po horyzont, a niektóre miejscówki są wręcz przeładowane szczegółami. Gdzieś stoi płonący wrak Humvee, na bazarze walają się skrzynie z owocami, miski i dzbanki i niemal czujemy na twarzy zimne płatki śniegu miotane przez wiatr w górach Shahikot. Gdy zaczyna się ostra wymiana ognia, na ekranie rozpoczyna się wizualne szaleństwo. Każda eksplozja wznosi tumany piasku i kurzu, lecą drzazgi oraz iskry, ziemia drży, a po wybuchu niebo przesłania gęsty czarny pył. Zachwycają takie detale jak choćby dymny warkocz ciągnący się za rakietami wystrzelonymi z RPG-7. Co ważne – engine radzi sobie z tym graficznym przepychem bez najmniejszych problemów.

Źródło artykułu:
Wybrane dla Ciebie
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Rebel Wolves potwierdza. Dawnwalker to ich debiutancka gra
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
Assassin's Creed Red to potężna inwestycja Ubisoftu. Jest przeciek
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
DualSense V2 wycieka. Czyżby mocniejsza bateria?
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Horizon Forbidden West na PC coraz bliżej. Nvidia wkracza do akcji
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Imponująca sprzedaż Cyberpunk 2077: Phantom Liberty. Liczby mówią wszystko
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Xbox Game Pass z mocnymi grami w styczniu. Potężne otwarcie roku
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
Star Wars Outlaws: wycieka termin premiery. Ubisoft dementuje
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
PS5 rozbija bank. Imponujące wyniki sprzedaży
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
The Day Before za niespełna tysiąc złotych. Nie, to nie żart
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
Hakerzy ujawnili plany Insomniac Games. Sześć gier na liście
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
PS5 Pro z własnym DLSS. Nieoficjalne doniesienia o planach Sony
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
Nie będzie The Last of Us Multiplayer. To już pewne
ZANIM WYJDZIESZ... NIE PRZEGAP TEGO, CO CZYTAJĄ INNI! 👇