Widoczny wyżej materiał jest w zasadzie potwierdzeniem znanych wcześniej informacji. Mulitplayer w Mass Effect 3 pozwoli nam wreszcie zagrać innymi rasami niż ludzie, zależnie od klas zyskiwać też będziemy inną pulę umiejętności. Krótki fragment powyższego klipu sugeruje także, iż co-op może być bardziej połączony z kampania dla pojedynczego gracza, niż możemy przypuszczać – widoczna jest w nim mapa galaktyki, znana z poprzednich części. Z jej wykorzystaniem Shepard wzywa jednostki specjalne (drużynę z multiplayera), by zajęły się zabezpieczeniem danego miejsca.
Powyższy klip to z kolei informacje o obsadzie. Choć dziwi nieuwzględnienie w materiale Marka Meera, użyczającego głosu męskiemu Shepardowi, film prezentuje nam dobrze znaną obsadę. Wraca m.in. rewelacyjny Marin Sheen w roli Człowieka Iluzji (ręka do góry, kto cieszy się z jedynie kinowej polskiej wersji!), Tricia Helfer jako Edi czy Seth Green grający Jokera. Są też dwie niespodzianki obsadowe, związane z nowymi bohaterami w trzeciej części serii.
Mass Effect 3 zawierać będzie kod na „Alliance Network”. Autorzy nie sprecyzowali na razie czym dokładnie ono będzie, można jednak zakładać, że mamy do czynienia z odpowiednikiem sieci Cerberusa z drugiej gry, upoważniającym dodatkowo do gry w multiplayerze. A jeżeli o tym wspominamy: demo, które będzie dostępne od 14 lutego, umożliwi grę po sieci także osobom bez złotego abonamentu Xbox Live. Zgodnie z informacjami z for BioWare'u, darmowy dostęp będzie ważny do premiery trzeciego Mass Effecta.
Ekipa BioWare odniosła się też do pytań dotyczących rozpoczętych wątków fabularnych. Jak przystało na zwieńczenie trylogii, nie zostaniemy bez odpowiedzi dotyczących także pobocznych wątków. Finał gry może „wkurzyć niektórych graczy”, jako że jest wynikiem nawet drobnych decyzji i ich braku. Oznacza to, że nawet jeśli uda się wygrać ze Żniwiarzami, może to być związane z zagładą dla określonych planet czy ras.
Na zakończenie warto jeszcze wspomnieć o trybie Insanity. Tym razem autorzy znacznie mocniej skupią się na umiejętnościach drużyny i ogólnym wykorzystaniu pola bitwy. Jak sugerują, być może grający na najwyższym poziomie trudności będą musieli wyłączyć automatyczne korzystanie z zdolności kompanów i skupić się samemu na ich „kolejkowaniu”, by uzyskać maksymalną efektywność. Całość ma dawać więcej satysfakcji z właściwego planowania starć.
Oczywiście sieć aż huczy od doniesień o Mass Effect 4 jako potencjalnym prequelu, o zachowaniu save'ów na potrzeby kolejnych gier z serii i „drobnostkach” jak 40 tys. linii dialogowych. Głowa pęka od takiego rozdrabniania się.