Tak, po raz pierwszy w historii serii GTA będzie miało więcej niż jednego bohatera. Zamiast jednak zdecydować się na proste, uzasadnione fabularnie zmienianie głównej postaci, Rockstar postanowił pozostawić przełączanie się między nimi graczowi. Zmienić bohatera będzie można w dowolnym momencie pomiędzy misjami fabularnymi. W trakcie ich trwania będzie to można zrobić w wybranych miejscach.
A z kim będziemy mieli do czynienia?
Michael to będący członkiem programu ochrony świadków dawny przestępca, który dzięki lukratywnej umowie z FBI żyje jak król w ekskluzywnej dzielnicy Rockford Hills z żoną i dwójką dzieci. Kończące się pieniądze zmuszają go do powrócenia na drogę zbrodni. Trevor jest byłym wojskowym, aktualnym ćpunem i przyjacielem Michaela, do którego przyłącza się, gdy odkrywa, że ten planuje kolejny skok. Trzecim bohaterem jest Franklin, kanciarz, pracujący jako komornik, któremu marzy się lepsze życie. Wybiera Micheala jako cel swojego kolejnego przekrętu…
Według Dana Housera, wiceprezesa Rockstara przełączanie się miedzy nimi, poznawanie historii i świata gry z trzech różnych perspektyw zwiększa różnorodność rozgrywki i pozwala na ciekawe pokazanie kontrastu między różnymi obszarami fikcyjnego Los Angeles, w którym toczyć się będzie gra. Obszarami, dodać trzeba, o naprawdę pokaźnym rozmiarze – jak podają twórcy, teren gry ma być większy niż w GTA: San Andreas, Grand Theft Auto IV i Red Dead Redemption naraz. Pojawi się nawet możliwość zbadania dna oceanu.
Oprócz dania nam możliwości zmieniania bohaterów i rozgrywania ich poszczególnych misji w wybranej przez nas kolejności, gra wykorzysta również trójkę bohaterów w wybranych zadaniach. Pojawi się więc np. sytuacja, w której gracz rozpocznie misję jako Michael, dostając się na szczyt wieżowca z helikoptera, wskakując do pomieszczenia przez okno i biorąc zakładnika. W tym momencie gracz będzie mógł kontynuować rozgrywkę lub przełączyć się na Franklina, ustawionego ze snajperką na dachu przeciwległego budynku. Tego typu sytuacji możemy się spodziewać więcej – losy bohaterów będą ze sobą połączone, nie będą to trzy niezależne historie.
Na tym wieloosobowym składzie ucierpią RPG-owe elementy rozgrywki. Nie mamy się spodziewać rozwoju postaci w rodzaju GTA: San Andreas, gdzie wpływać mogliśmy na wygląd i kondycję bohatera, nie pojawi się też znane z Grand Theft Auto IV randkowanie. Twórcy nie byli pewni, czy tego typu rozwiązania sprawdziły by się przy trójce bohaterów, poza tym – jak zapewniają – w grze jest bardzo dużo innych nowości.
Jedną z nich będzie możliwość pokazywania ludziom „fucka”, nie wiem co więcej można o tym napisać. Ach, mają oni różnie na taką prowokację reagować.
Poza trójką nowych bohaterów w grze mogą się pojawić postacie znane z wcześniejszych odsłon serii, co w tym wypadku oznacza część czwartą i dodatek do niej. Twórcy traktują świat gier z tej i z poprzedniej generacji konsol jako dwa odrębne uniwersa, nie należy się więc spodziewać powiązań z „trójką”, Vice City czy San Andreas.
Obiecywane jest również większe dopracowanie i zróżnicowanie zarówno głównych misji fabularnych jak i zadań pobocznych. Całość rozgrywki koncentrować ma się w dużo większym stopniu niż dotychczas na planowanych napadach – jeżeli podobała wam się misja z napadem na bank w GTA IV, to będziecie zapewne w siódmym niebie.
Twórcy obiecują również usprawniony model strzelania, walki wręcz i prowadzenia pojazdów. Wśród tych poza zwykłymi samochodami znajdą się ciężarówki, rowery, quady, helikoptery, skutery wodne i motory crossowe. Poza ich prowadzeniem i organizowaniem napadów gracz w wolnych chwilach będzie się mógł zająć grą w tenisa czy golfa, brać udział w lekcjach jogi czy jeździć na nartach.
Zapowiada się nam naprawdę wielkie i zróżnicowane GTA. Rockstar wyraźnie zamierza pożegnać tę generację z przytupem. Patrząc na ich doświadczenie trudno im nie kibicować.
O premierze gry wiemy na razie tyle, że ma się odbyć na wiosnę.