Takim przypadkiem zdaje się być właśnie dzisiejszy gość naszego wirtualnego prosektorium. Niby nikt oficjalnie nie obwieścił, że projekt szlag trafił i kto wie – może jeszcze doczekamy się jego wskrzeszenia. Za bardzo bym na to nie liczył, ale może… Co prawda, byłaby to już prawdopodobnie całkiem inna gra, mająca tyle wspólnego z tą opisywaną dziś, co – nie przymierzając – mający ukazać się niebawem Duke Nukem Forever z demem zaprezentowanym siedem lat temu. Tym niemniej, może jednak zdarzyć się, że pogłoski o śmierci tego akurat tytułu okażą się mocno przesadzone. W sumie byłoby nawet fajnie, bo zapowiadał się on swego czasu naprawdę nieźle.
W Cipher Complex, bo o tej właśnie grze marudzę od niemal tysiąca znaków, gracz miał wcielić się w rolę pokaźnych rozmiarów noża, do którego na stałe przytwierdzony za pośrednictwem kończyny górnej miał być rączy amerykański komandos. Jasne, autorzy niby zarzekają się, że to właśnie ów wojak miał być protagonistą, ale po przyjrzeniu się grze szybko staje się jasne, że pierwsze skrzypce grałby właśnie jego oręż.
Scenariusz zapowiadał się raczej pretekstowo, więc dla porządku obrad jedynie telegraficzny skrót: Gdzieś na Syberii jest sobie baza wojskowa. W bazie wojskowej dzieją się rzeczy podejrzane. O rzeczy podejrzane dopytuje się wujek Sam. Wujkowi Samowi Ruscy pokazują gest Kozakiewicza i mówią żeby zajął się stawianiem McDonaldów na Grenlandii, czy innymi ważkimi sprawami polityki zagranicznej. Wujek jest rozeźlony i wysyła do bazy desant w formie wspomnianego już bohaterskiego majchra z przyczepionym doń komandosem. Ów dynamiczny duet szybko odkrywa, że w sprawę zamieszani są terroryści i zaczyna się walka o przetrwanie świata Zachodu. Mądrze? Niespecjalnie. Sztampowo? I to jak. Na szczęście, jak już wspomniałem, fabuła nie miała być clou programu. Czy rozgrywka wynagrodziłaby braki scenariusza?